Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jogurt. Pokaż wszystkie posty

sobota, kwietnia 04, 2015

Ta tarta jest efektem totalnej improwizacji w kuchni. Miałam ochotę na coś zdrowego, bardzo słodkiego, kremowego, ale chrupiącego zarazem. Coś sycącego, zawierającego naturalne składniki, żeby chociaż świąteczne objadanie się nie kojarzyło się z junk food, toną masła, cukru i śmietany (chociaż od czasu do czasu można....zaszaleć) Muszę powiedzieć, że jestem ZACHWYCONA efektem końcowym. Ta tarta smakuje jak bananowiec, kopiec kreta, sernik, lody, 3BIT i ciasto krówka w jednym! I do tego jest zdrowe. Ma dużą zawartość białka i zdrowych tłuszczy. Cukier też jest pochodzenia naturalnego. (no, mały dodatek cukru brzozowego znajdziemy w warstwie straciatelli, która ma cuuudowny lodowy posmak dzięki dodatkowi ksylitolu)
Podam kilka alternatyw do składników, które użyłam. Tak aby każdy w domu mógł przygotować swoją wersję, troszkę mniej zdrową, ale bardziej tradycyjną; oraz wegańską. :)





Na pierwszy idzie wersja moja i wegańska

Spód:100g płatków owsianych zmiksowanych na mąkę
100g mąki gryczanej
jajko (w wersji wegańskiej:
 łyżka mielonego lnu wymieszana z 3ł. wrzącej wody)
100 ml miękkiego oleju kokosowego
4 łyżki cukru kokosowego (daje karmelowy posmak)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2łyżi mleka kokosowego (lub innego roślinnego)

warstwa I:
3-4 w miarę dojrzałe banany
300g (2 szklanki) daktyli - zalanych 20 minut wcześniej wrzątkiem
ewentualnie:
 odrobina soli morskiej/himalajskiej/ ZWYKŁEJ KUCHENNEJ (:D)
Czubata łycha masła orzechowego

warstwa II
:
4 jogurty greckie( używam tych z piątnicy, z wysoką zawartością białka) (w wersji wegańskiej: schłodzona przez min. jeden dzień puszka mleka kokosowego, zmiksowanego na śmietankę)
ok. 70 g czekolady (mleczna, gorzka, z solą..)
4 łyżeczki cukru brzozowego (ksylitolu) zmiksowanego na puder
kilka kropelek aromatu śmietankowego

Wierzch:
1/4 ciasta ze spodu
łyżka kakao
łyżeczka cukru kokosowego


Spód:

W misce wymieszać wszystkie suche składniki na spód, dodać rozbełtane jajo (lub "wegańskie jajko" z siemienia lnianego), mleko roślinne i miękki olej kokosowy. Zagnieść ciasto, rozwałkować. 1/4 odłożyć na bok - będzie potrzebne do przygotowania kakaowej kruszonki na wierzch ciacha.
Formę do tarty wysmarować olejem kokosowym i wyłożyć rozwałkowanym ciastem. Nakłuć widelcem, piec około 12-15 minut w 180 stopniach.

Warstwa I:
Banany pokroić w dość grube talarki, rozłożyć na przestudzonym spodzie, skropić odrobinę cytryną, aby nie ściemniały.
Daktyle odsączyć z wody, zmiksować z odrobinką soli ( i ewentualnie z masłem orzechowym) na gładką masę. Można dodać odrobinę wody, którą były zalane, by miksowanie przebiegło szybciej.
Dokładnie przykryć banany "daktylowym karmelem"
Warstwa II:
Jogurty greckie wymieszać w dużej misce z kilkoma kroplami aromatu śmietankowego, pudrowym cukrem brzozowym (ksylitolem) i pokrojoną w drobną kosteczkę czekoladą. Schłodzić przez chwilkę i wyłożyć tak przygotowaną masę straciatella na warstwę daktylową.

Wierzch:
do 1/4 ciasta ze spodu dodać kakao i cukier. Ponownie zagnieść, rozkruszyć na blaszce i piec około 5-7 minut w 180 stopniach. Odstawić do ostudzenia i obsypać nią wierzch tarty.

Schłodzić (kilka godzin; najlepiej wstawić do lodówki na całą noc)
Podawać.
Zajadać.
Wzdychać.
Brać dokładkę.
Wzdychać.

Enjoy!


 Bananananana
Daktylowy karmel
Rozsmarowany daktylowy karmel

smaru smaru greckimi jogurtami straciatella

Już rozsmarowana.

kakaowa kruszonka na wierzch.. :3




Do przygotowania z bardziej tradycyjnych składników:

Spód:
100g płatków owsianych
100g mąki pszennej
jajko
100g miękkiego masła
4 łyżki cukru
łyżeczka proszku do pieczenia

I warstwa:banany
puszka masy krówkowej

II warstwa:śmietanka kremówka
3 łyżki cukru pudru
około 70g posiekanej ulubionej czekolady

wierzch:
1/4 ciasta ze spodu
łyżka kakao
łyżka cukru

Postępować tak jak w przepisie wyżej ;)
Enjoy!




Tarta a'la banoffee - z daktylowym karmelem i białkowym kremem straciatella

niedziela, września 21, 2014

Zdecydowanie nie należę do miłośników obiadów. Dla mnie ten posiłek może nie istnieć. I wcale nie chodzi o to by go pomijać, bo jak wiadomo to nie należy do najzdrowszych nawyków. Po prostu nie jestem wielką fanką tradycyjnych polskich obiadów składających się ze schabowego i ziemniaków. W kwestii popołudniowego dania najchętniej wybieram lekkie, ale sycące potrawy. Najbardziej lubię te warzywne. Takie, które można zrobić w mgnieniu oka. Z tego co pod ręką.
I taka właśnie jest ta tarta.

Dyniowa od dołu do góry! Spód zrobiony jest z mąki dyniowej. Delikatnie kruchy o wyrazistym smaku. Nadzienie z jogurtu i jajek uzupełnia nasze zapotrzebowanie na białko, co tworzy tartę niesamowicie sycącą. A dodatki możemy dobrać według gustu - u mnie to brokuły, papryka i ogórek. Można dodać koktajlowe pomidorki, odrobinę koperku.. i całość oczywiście obsypać dodatkową porcją pestek,

Pestki dyni zawierają mnóstwo witamin z grupy B, A, D, Pp i C. Są doskonałym źródłem wielokrotnie nienasyconych kwasów tłuszczowych. Mają doskonały wpływ na włosy, skórę, paznokcie. Zapobiegają tworzeniu się kamieni nerkowych. Łagodzą objawy napięcia przedmiesiączkowego i są dobrym lekarstwem na skurcze mięśniowe. Warto więc dodać je do swojej diety. 





Dyniowa tarta warzywna

Zrobiłam w małej silikonowej formie, dlatego na normalną formę polecam potroić ilość składników!

Spód
60g mąki dyniowej (ja użyłam niskowęglowodanowej mąki dyniowej, oczywiście nie każdy ją posiada - wystarczy więc zmielić pestki dyni na drobny, mączny proszek. Spód będzie jeszcze bardziej kruchy)
1 żółtko
łyzeczka roztopionego oleju kokosowego
1/3 łyżeczki soli himalajskiej
szczypta pieprzu
2 łyżki przegotowanej wody (lub mleka)

Nadzienie
jajko + białko (z jajka, które dodawaliśmy do spodu)
około pół kubeczka jogurtu naturalnego
sól
pieprz
zioła (tu zależy od tego co mamy pod ręką - oregano, bazylia, ostra lub słodka papryka)
warzywa: kilka różyczek ugotowanego wcześniej brokuła, papryka, ogórek, pomidorki koktajlowe

Składniki na spód mieszamy w misce na gładką masę i wykładamy nią naczynie. Pieczemy około 10 minut (przy większej formie - około 15) W tym czasie łączymy jajka z jogurtem i przyprawami. Do tej płynnej mieszaniny wsypujemy pokrojone w kostkę lub chude plasterki warzywa (te, które zawierają dużo wody najlepiej jest wcześniej podsmażyć na patelni, tak by puściły soki). Wylewamy na podpieczony spód, dekorujemy różyczkami brokuła oraz pestkami dyni. Pieczemy około 15-20 minut (przy większej formie - 20-25) aż do ścięcia się nadzienia. 

Serwujemy na ciepło.



Enjoy!

Polub Soul Cakes na facebooku 

Dyniowa tarta warzywna

czwartek, maja 22, 2014

W końcu wakacje!
Matury, matury i po maturach.. a ja wracam z pozytywną dawką energii!

Pierwsze dni wolności należy przeznaczyć na relaks. Nie ma tu żadnych wątpliwości. Biegam po domu w piżamie, włączam nowy (ok.. wcale nie taki nowy) album Birdy i zamieniam się w elfa-baletnicę. Mieszam ciasto rozciągając całe ciało (tak, to możliwe). Rytuał pieczenia zamieniam w łakomą praktykę jogi.
A że zarówno joga jak i elfy czy baletnice nieodłącznie kojarzą mi się ze słodką lekkością, to takie też zrobiłam ciasto. Delikatne, wilgotne - ale nie ciężkie. Słodkie. Z piękną zarumienioną powierzchnią, jako małe przypomnienie, że w tym roku korzystamy z pięknej majowej pogody i wystawiamy twarz (i resztę ciała, leżąc np.. PLACKIEM na kocyku) w stronę słońca.



Gdzie podział się mój kawałek?!



Ciasto jogurtowe z gruszkami

1 mały (do 200 g) kubeczek jogurtu naturalnego. (kubeczek po jogurcie myjemy i używamy go do odmierzania kolejnych składników)
3 kubeczki mąki (lub 2 i 1/2 kubeczka zwykłej mąki i 1/2 mąki kukurydzianej - ciasto będzie jeszcze lżejsze)
1 i 1/2 kubeczka cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 jaja
1 kubeczek oleju roślinnego
dowolne owoce (u mnie gruszki z kompotu)
cukier brązowy do posypania ciasta

Połączyć mąkę z proszkiem do pieczenia. dodać resztę składników i wymieszać na gładką masę.(nie miksować!) Przełożyć do średniej formy, udekorować owocami i posypać brązowym cukrem. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 30 minut. Sprawdzić patyczkiem, czy ciasto nie przykleja się do niego. W razie konieczności piec ciasto trochę dłużej.


Smacznego!



I wspomniana wcześniej, genialna Birdy:


Ciasto jogurtowe z gruszkami

sobota, stycznia 19, 2013

Muszę przyznać, że styczeń ucieka mi przez palce. Nawał prac klasowych w szkole, praca nad sobą, odwiedzanie okolicznych lokali, w których odbywają się cotygodniowe koncerty, zajęcia pozaszkolne i utrzymywanie, mimo wszystko, rozwijającego się życia towarzyskiego.. nie pozwoliły mi tutaj ostatnio zaglądać. Przyznam się szczerze, że blog na chwilę (dosłownie na chwilę!) poszedł w zapomnienie. Za to zajęłam się tworzeniem swojego intymnego miejsca na Tumblrze, co nie znaczy, że Soul Cake'ka porzucę! Co to, to nie!





Nie wiem jak wy, ale ja bardzo przepadam za zapachem cynamonu. Dodaję go każdego ranka do owsianki, do jogurtów naturalnych w szkole, do pancakes w leniwy, niedzielny poranek. Tym razem to mama wynalazła przepis na ciasto- babkę w cudowny cynamonowy wzorek (babka cini-minis?)
Ciasta wychodzi dużo, starcza go na dość sporą keksówkę. Po upieczeniu wygląda jak domowy chleb, który z wierzchu cudownie mieni się w promieniach zimowego słońca. We wnętrzu znajdziemy słodkie rodzynki i wilgotną, delikatną strukturę babki.
W dodatku jest bardzo łatwa w przygotowaniu. Podobnie jak przy muffinach wystarczy wymieszać mokre i suche składniki, bez użycia miksera.




Babka Cini-Minis

Składniki:

520g mąki
170g cukru
2 łyżeczki sody
1/2 łyżeczki soli
2 jajka
1 szklanka śmietany 12% lub 18%
1 szklanka jogurtu naturalnego
120ml oleju
100g rodzynek
3 łyżeczki cynamonu + 80g cukru

Wykonanie:

Wymieszać mąkę, cukier, sodę i sól. Do suchych składników dodać wcześniej połączone jajka, olej, śmietanę, jogurt i rodzynki. Wymieszać łyżką - tak by składniki połączyły się (grudki mile widziane). Cynamon wymieszać z 80g cukru. Napełniać keksówkę (moja miała wymiary 35x10), wyłożoną papierem do pieczenia, ciastem i cynamonowym cukrem na przemian, posypując nim ciasto również z góry. Piec w 150 stopniach przez 65 minut.

Enjoy! :)

Ale fajna z niej babka! Babka cini-minis.

poniedziałek, lipca 09, 2012

Jagodowych przygód ciąg dalszy (obiecuję, że to nie koniec). Dzisiaj znów utknęłam w kuchni na kilka godzin. Towarzyszyła mi książka i perfekcyjne drożdżowe ciasto.. o którym niedługo powiem więcej. Z jednej strony napięcie wzrasta, bo tak mało pozostało do rozwiązania zagadki, z drugiej atmosferę rozładowuje waniliowy zapach dochodzący z miski.. o czym też napiszę później.



Jagody i maliny to zdecydowanie najlepsze, najbardziej wdzięczne owoce. Mogły by rosnąć 365 dni w roku, a ja daję sobie rękę uciąć, że nie nigdy, nigdy nie powiedziałabym sobie dość, na ich widok. Ich kolor jest powalający. Fiolet zachwyca swoją głębią gdy zestawimy je z bielą jogurtu, twarogu, czy chmurek na niebie.
Ale przecież o jagodach na (a może w) chmurce, kiedy indziej..



Zapraszam na najlepszy obiad pod słońcem.
I masę zdjęć, nie mogę się zdecydować.. wybaczcie.


Już kiedyś podawałam na nie przepis, ale stwierdzam, że dzisiejszy dodatek mąki pełnoziarnistej, a może jagód, spowodował, iż stwierdziłam, że muszę, po prostu muszę podzielić się nim z wami jeszcze raz.

Twarogowe knedle z jagodami, dwie porcje

250g półtłustego twarogu
2 łyżki mleka
białko
szklanka mąki, z czubem (u mnie pełnoziarnista)
płaska łyżeczka soli

nadzienie:
ok. szklanka dowolnych owoców (tutaj oczywiście jagody) wymieszana z odrobinką cukru i łyżeczką mąki ziemniaczanej

Do podania: jogurt i owoce, stopione masło i cukier z cynamonem (i weź tu człowieku wybierz jedną opcję)

Ser rozcieramy, dodajemy białko, mleko, sól, mąkę i zagniatam ciasto (podsypując mąką lub dolewając mleka w razie potrzeby). Formujemy wałek i dzielimy go na 16 części. Każdą rozwałkowujemy na okrągły placek, układamy owoce i sklejamy. Wrzucam na osolony wrzątek i gotujemy 5-8 minut od wypłynięcia.


Smacznego!

Najlepszy obiad na świecie, jagody na białym tle.

poniedziałek, kwietnia 30, 2012

Zrobione w ekspresowym tempie, jakieś 10 minut temu. No tak. Co może robić Sue gdy wszyscy ją opuszczą, pójdą się bawić, a ona biedna musi zostać w domu? Pichcić, kombinować, mieszać, śpiewać i skakać w rytmie muzyki wydostającej się z cudownego, starego, czarnego radia z ogromną anteną. Nie brzmi tak źle.. za to na zakończenie myć gary. I z uśmiechu robi się podkówka.


Miały być do kawy, ale chyba stały się moją kolacją. Dowód na to, że placki można jeść o każdej porze dnia i nocy. Polane jogurtem, z cudownie chrupiącym między zębami makiem. Którego wać panna nie szczędziła. (5 z Potopu! ;d Opłacało się przebrnąć przez 3 tomy.. w sumie całkiem mi się spodobało. Geny.)


Wiem, że przepisów na placki jest mnóstwo. Że każdy będzie swoje zachwalał,  mówił, że są najlepsze. Te, według mnie są bardzo, bardzo smaczne. Z jednej strony leciutkie jak piórko, dzięki ubitym białkom, z drugiej bardzo sycące.Już małą porcją byłam w stanie zaspokoić swój głód. Ciekawe na jak długo. ;)


Placuszki z makiem na pitnym jogurcie, 3-4 porcje

2 jajka (osobno białka i żółtka)
pełna łyżeczka oleju
1,5 filiżanki dowolnej mąki
1 filiżanka jogurtu pitnego (użyłam brzoskwiniowego)
3 łyżki cukru (w zależności od tego jak słodki jest jogurt)
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
mak
szczypta soli

Białka  ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Wymieszać ze sobą mokre składniki (żółtka, jogurt, olej) i wlać je do suchych (mąka, proszek do pieczenia, cukier) wymieszać, dodać pianę z białek i wszystko dokładnie połączyć. Na koniec dosypać mak (na oko, dodałam ok. 4 łyżek)
 Smażyć z dwóch stron na małym ogniu, na złocisty kolor. Podawać ciepłe polane jogurtem, lub złocistym syropem. (no, dobra, ja bym tak podała).



 Ona też życzy Smacznego!

Makowe placuszki na pitnym jogurcie.

wtorek, kwietnia 03, 2012

W poniedziałek miałam przedstawić swojej klasie coś, czym się interesuję. Coś, na czym się znam. Zachęcić ich do czegoś.
,,Myśl, myśl, myśl. Czym możesz się podzielić z innymi?'' - PLACKAMI!  Wypiekami, każdego rodzaju. Ale zaczęłam od placków.


I choć zostałam poproszona jako pierwsza, a za mównicą trzęsły mi się kolana, to dzielnie przemawiałam. Mówiłam o radości dzielenia się z innymi i sposobie na niepowiększenie się o kilka rozmiarów. O tym jak wyładować emocje na cieście drożdżowym i o chwilach zwątpienia. A zaczęłam od początku.. czyli od placków. A mianowicie od przyjemności jakie daje nam ich jedzenie. Gdy inni jeszcze śpią nie wiedząc jeszcze, że spóźnią się do pracy, czy na pierwszą godzinę lekcyjną.


Te placki były trochę inne. Jedzone powoli, smażone powoli, takie placki leniuchy. Nikt już nie spał i nie przeszkadzał. Idealne na odstresowanie. Nie ma to jak zacząć dzień z myślami o wakacjach. Bo te placuszki przywołują słoneczne dni, trochę egzotyki do naszej kuchni.
Dzięki temu spisały się na 6. (3x6, taka była punktacja)






 Limonkowe pancakes

80g mąki (dowolnej, u mnie razowa)
jajko
1/2 filiżanki jogurtu
1/2 filiżanki mleka
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
sok i skórka otarta z 1/2 limonki
1-2 łyżeczki ksylitolu lub odrobina stevii
szczypta soli

Jogurt, mleko i jajko wymieszać. Połączyć z suchymi składnikami i sokiem z limonki. Ciasto powinno być dość gęste (zależy jakiego jogurtu używacie, w razie potrzeby dosypać mąkę. Jeśli smażycie na zwykłej patelni, bez teflonowej powłoki dodajcie łyżeczkę rozpuszczonego masła) Smażyć na kolor złoty z obu stron.

Smacznego!

Placki - idealny temat na przemówienie

środa, stycznia 04, 2012

Prawie, bo w Anglii chyba nie jada się takich bułeczek w wersji wytrawnej. A przynajmniej o tym nie słyszałam.
Tak czy siak, bułeczki są świetne. Ich zaletą jest to, że robią się błyskawicznie, są mięciutkie w środku i chrupiące na zewnątrz.


Gdy robiłam je po raz pierwszy, sama już nie pamiętam z jakiego przepisu, coś mi nie pasowało. Ciasto było strasznie luźne i miało ogromną ilość proszku do pieczenia. W efekcie nie upiekłam bułeczek, a strasznie twarde ciasteczka. Tym razem było inaczej, proporcje są doskonałe, a bułeczki jeszcze lepsze.


U mnie w wersji słonej. Jeżeli jednak chcecie słodkie, wystarczy pominąć przyprawy, dać więcej cukru i np. rodzynki. Ja chciałam spróbować w inny sposób, nie zawiodłam się. Tak też smakują rewelacyjnie. Mąki też można użyć ulubionej. U mnie pełnoziarnista. Być może z pszenną wyrosłyby jeszcze większe.


Smaczne i pożywne śniadanie, świetna przekąska do kawy. Na wytrawnie, z rybą. Na słodko z jogurtem i jeżynami. Ale to jak podacie, zależy tylko i wyłącznie od waszych upodobań.

Ziołowe pełnoziarniste scones, 2 bułeczki

1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej
łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki cukru (jeśli robicie na słodko, dajcie łyżkę)
szczypta soli
duża łyżka masła
2 łyżki jogurtu naturalnego
30ml mleka
suszona bazylia
oregano


Wszystkie suche składniki wymieszać, następnie dodać masło i utrzeć w ten sam sposób, jak robi się kruszonkę. Dodać mleko, jogurt i wymieszać. Z ciasta uformować dwie bułeczki, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 20 minut w 200 stopniach. Poczekać aż trochę ostygną, by nie popękały przy przekrajaniu. Najlepsze na ciepło, z masłem i dodatkami.

Śniadanie po angielsku. Prawie.

niedziela, stycznia 01, 2012

Co do nich należy?
Zapach nowej książki. Słodkie miauczenie małego kotka. Wspólne strojenie choinki. Samotny spacer z słuchawkami w uszach. Uśmiech osoby, na której ci zależy. Zdjęcie taty i babci na półce. Dźwięk pstrykającego aparatu.


I mini serniczki. Gdy nie mamy ochoty bawić się w pieczenie sernika, a tylko kilka, małych, lekkich, słodkich deserków. Na każdą porę, ale najlepiej w towarzystwie. Nadają się na imprezy, podarunki, słodkie śniadania i przekąski, do kawy. Oblane czekoladą, z nutą słodyczy banana.
Mam nadzieję, że tych przyjemności będzie dużo w Nowym Roku.

Polecam każdemu fanowi serników. Nie zawiedziecie się, można też dorzucić bakalie, jak ktoś bardzo lubi.







Bananowe mini serniczki, 6 sztuk

250g półtłustego twarogu
1 średni dojrzały banan
2-3 łyżki cukru pudru
3 łyżki jogurtu lub śmietany
1 jajko
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki zmiksować na gładką masę. Przelać do papilotek i piec 30 minut w 180 stopniach. Dekorować czym najbardziej lubicie. U mnie w wersji solo i z czekoladą.



Smacznego!








Ściąga: Makaron i Rodzynka

Mini przyjemności.

środa, września 28, 2011

Wspominałam już, że kocham wstawać godzinę później w środy i czwartki, że uwielbiam nieśpiesznie gramolić się w kuchni, łazience? A jedyne co mnie wtedy męczy to fakt, że muszę czekać troszkę dłużej na autobus.. to powoduje z kolei nudę, której nie cierpię.
Ja po prostu muszę coś robić! Piec, gotować, pisać, czytać, skakać, szukać (przepisów!.. i wielu innych rzeczy.)
Jednak kiedy przychodzi moment nudy.. ja planuję.
Wyobrażam sobie co będę robić w sobotę, co za miesiąc, jak będą wyglądały tegoroczne święta, czy moje przyszłe życie. Po prostu odbiegam myślami wprzód o kilklnaście dobrych lat, czasami też cofam się wstecz, a do oczu napływają mi łezki. Wspominam kochane osoby, śmieszne momenty, a nawet samą siebie sprzed dwóch lat.


Dzisiejszy środowy poranek umiliłam sobie puddingiem. Chlebowym puddingiem.
Gdy przeczytałam tą nazwę na jednym z często odwiedzanych przeze mnie blogów, wzdrygnęłam się. Po obejrzeniu zdjęcia- zmieniłam zdanie, a gdy zobaczyłam opis, wiedziałam już, że będzie to pyszne, królewskie śniadanie!



Chlebek z góry jest chrupiący, owoce słodkie, rozpuszczające się w ustach, a kawałki chleba na dnie idealnie kremowe. Za coś tak pysznego, można dać się pokroić!

 Pudding chlebowy

2 kromki chleba (u mnie tostowy, pełnoziarnisty)
jajko
1/3 szklanki mleka
łyżka cukru
garść malin
pół jabłka
niecała łyżeczka przyprawy do szarlotki
tłuszcz do wysmarowania foremki

Zaczynam od wysmarowania foremki tłuszczem. Chleb i jabłko kroję w kostkę. Jajko łączę z mlekiem i cukrem. Na dno żaroodpornego naczynia wkładam połowę chleba, na to jabłko posypane przyprawą i maliny. Powtarzam tę czynność jeszcze raz i zalewam całość jajeczną mieszaniną.
Odstawiam do lodówki na noc. Rano wkładam małe naczyńko do większego, wypełnionego 1cm wodą i piekę 40 minut w 180*C.



Podałam z jogurtem naturalnym i musem malinowym.

Smacznego!

Pudding chlebowy! Z malinami i jabłkiem.