Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, września 21, 2014

Zdecydowanie nie należę do miłośników obiadów. Dla mnie ten posiłek może nie istnieć. I wcale nie chodzi o to by go pomijać, bo jak wiadomo to nie należy do najzdrowszych nawyków. Po prostu nie jestem wielką fanką tradycyjnych polskich obiadów składających się ze schabowego i ziemniaków. W kwestii popołudniowego dania najchętniej wybieram lekkie, ale sycące potrawy. Najbardziej lubię te warzywne. Takie, które można zrobić w mgnieniu oka. Z tego co pod ręką.
I taka właśnie jest ta tarta.

Dyniowa od dołu do góry! Spód zrobiony jest z mąki dyniowej. Delikatnie kruchy o wyrazistym smaku. Nadzienie z jogurtu i jajek uzupełnia nasze zapotrzebowanie na białko, co tworzy tartę niesamowicie sycącą. A dodatki możemy dobrać według gustu - u mnie to brokuły, papryka i ogórek. Można dodać koktajlowe pomidorki, odrobinę koperku.. i całość oczywiście obsypać dodatkową porcją pestek,

Pestki dyni zawierają mnóstwo witamin z grupy B, A, D, Pp i C. Są doskonałym źródłem wielokrotnie nienasyconych kwasów tłuszczowych. Mają doskonały wpływ na włosy, skórę, paznokcie. Zapobiegają tworzeniu się kamieni nerkowych. Łagodzą objawy napięcia przedmiesiączkowego i są dobrym lekarstwem na skurcze mięśniowe. Warto więc dodać je do swojej diety. 





Dyniowa tarta warzywna

Zrobiłam w małej silikonowej formie, dlatego na normalną formę polecam potroić ilość składników!

Spód
60g mąki dyniowej (ja użyłam niskowęglowodanowej mąki dyniowej, oczywiście nie każdy ją posiada - wystarczy więc zmielić pestki dyni na drobny, mączny proszek. Spód będzie jeszcze bardziej kruchy)
1 żółtko
łyzeczka roztopionego oleju kokosowego
1/3 łyżeczki soli himalajskiej
szczypta pieprzu
2 łyżki przegotowanej wody (lub mleka)

Nadzienie
jajko + białko (z jajka, które dodawaliśmy do spodu)
około pół kubeczka jogurtu naturalnego
sól
pieprz
zioła (tu zależy od tego co mamy pod ręką - oregano, bazylia, ostra lub słodka papryka)
warzywa: kilka różyczek ugotowanego wcześniej brokuła, papryka, ogórek, pomidorki koktajlowe

Składniki na spód mieszamy w misce na gładką masę i wykładamy nią naczynie. Pieczemy około 10 minut (przy większej formie - około 15) W tym czasie łączymy jajka z jogurtem i przyprawami. Do tej płynnej mieszaniny wsypujemy pokrojone w kostkę lub chude plasterki warzywa (te, które zawierają dużo wody najlepiej jest wcześniej podsmażyć na patelni, tak by puściły soki). Wylewamy na podpieczony spód, dekorujemy różyczkami brokuła oraz pestkami dyni. Pieczemy około 15-20 minut (przy większej formie - 20-25) aż do ścięcia się nadzienia. 

Serwujemy na ciepło.



Enjoy!

Polub Soul Cakes na facebooku 

Dyniowa tarta warzywna

sobota, marca 30, 2013

W zeszłym roku gościły na naszym wielkanocnym stole.
Sfotografowane czekały na Święta 2013 (całe szczęście o nich nie zapomniałam). 
Coś dla ludzi lubiących zrywać z tradycyjnymi potrawami wielkanocnymi. 
Polecam :)




Faszerowane jajka 

3 pieczarki
1ł. śmietany
4 jajka
cebulka/ szczypiorek
koper świeży, posiekany
2 łyżeczki musztardy

jaja wydziobać, podsmażyć pieczarki, szczypior/ cebulę. Wymieszać z pokrojonym w kostkę jajem, 
dodać koper, śmietanę i musztardę. 
włożyć do skorupek, obtoczyć górę w bułce tartej i smażyć.

Faszerowane jajka.

sobota, marca 10, 2012

Jeden z najlepszych (chociaż żaden nie pobije sernika w wykonaniu mojej cioci, która mieszka piętro nade mną.). Ten przepis także pochodzi od cioci, jeszcze innej (mam dużo, dużo cioć i wszystkie dobrze pieką lub gotują, albo są po prostu tymtymfajne). Mamy tego szkraba: klik.


Spróbowałam go na urodzinach kuzyna, poprosiłam o przepis. Nieszczęsny los chciał obdarzyć mnie tylko 0,5 kg sera (a może mama?), więc zrobiłam z połowy porcji. Jednak nie miałam odpowiedniej formy, dlatego też upiekłam w keksówce. Charakterystycznego smaku nadaje mu kardamon, który w końcu znalazłam, jednak nie w wersji solo ale z cukrem z wanilią.
 I tak wyszedł, jest pyszny i już prawie zniknął. No, zgadnijcie czyja to zasługa. Zastanawiam się tylko jakim cudem utrzymuję wagę jedząc takie pyszności, wcale nie w małych ilościach.


Nie wiem tylko co zrobić by pojawiło się na nim tyle rosy co u cioci. Może macie jakieś rady? :)


Sernik ,,Złota Rosa''

Ciasto:
3 szkl. mąki
3 żółtka
1 kostka (250g) tłuszczu (u mnie margaryna)
1 szkl. cukru
1 cukier waniliowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa serowa:
1 kg twarogu trzykrotnie mielonego
3 całe jajka
1 szkl. cukru
1 budyń śmietankowy
sok z cytryny
1 cukier waniliowy (użyłam cukru z prawdziwą wanilią i kardamonem)
1/2 szkl. oleju
2 szkl. zimnego mleka

Wierzch:
3 białka
1/2 szkl. cukru





Ciasto zagnieść i obłożyć nim blachę - spód i boki (obłożyłam tylko spód). Twaróg zemleć, ubić jaja z cukrem, dodać do twarogu z resztą składników, wymieszać. Na koniec wlać mleko i wsypać budyń.
Piec ok. minut (10 minut w 150 stopniach z termoobiegiem, zmniejszyć temp. do 130 stopni i piec kolejne 40 minut).
Wyjąć ciasto, nałożyć ubitą pianę z 1/2 szkl. cukru pudru i piec jeszcze 20 minut na złoty kolor.

Smacznego!

Rosa Cioci Ewy.

sobota, lutego 04, 2012

- Mam dla Ciebie niespodziankę. Przyjdź, bo ciepła.
- Słodka, czy słona?
- Słodka.
- To lecę.


Czyli zlot czarownic. Dobry film, zabawa, jedzenie, śmiech.


Czym jest owa niespodzianka? Co skrywa się pod warstwą żółtej, lekko puszystej masy?
Nie, to wcale nie jest ryż na mleku. Przypomnij sobie, Twoja mama stała kiedyś nad garnkiem z zupą (może też mleczną), trzymając kubek dziwnego płynu, który wlewała strużką do bulgocącego wywaru. Nie bądź zdziwiona. Tak, to lane kluski.


Lane kluski zapiekane z musem pod koglem moglem, 6 porcji

Lane kluski:
2 jajka
2-3 łyżki mąki
szczypta soli
cukier (ilość wg. uznania)
cynamon

Kogel mogel:
4 żółtka
2 łyżki cukru

Dodatkowo: mus jabłkowy, powidła, ulubiony dżem lub słodki sos.






Jajka, mąkę i sól wymieszać razem do uzyskania płynnej konsystencji bez grudek. Wylać strużką na gotującą się wodę, lub mleko. Poczekać, aż napęcznieją, odsączyć i wymieszać z cukrem i cynamonem. Rozłożyć do małych naczynek żaroodpornych, a na nie po łyżeczce musu jabłkowego.
Żółtka utrzeć z cukrem na kogel mogel, nakładać łyżką na wierzch każdego deseru.
Piec 10-15 minut, do zarumienienia. Podawać natychmiastowo.


Widzicie to lekkie zawstydzenie T.?


*zdjęcia w jasnym świetle są zrobione na drugi dzień; wieczorem nie mogłam się skupić, a jakimś cudem zachowała się jedna szklaneczka do rana. ;)

Kogel mogel z niespodzianką.

sobota, stycznia 28, 2012

Pierwszy dzień ferii. Pierwszy wolny, leniwy poranek. Kolejna nieprzespana noc. Czas to uczcić czymś wyjątkowym. Pierwszy posiłek i znów mogę cieszyć się niesamowitymi smakami z rana. Smakować kolorowych dań, w towarzystwie mamy, w towarzystwie radia. Czy jest coś piękniejszego w mroźny, sobotni poranek? Tutaj czuję ciepło.


Za oknem zima, na talerzu wiosna.


 Można zajadać je z chrzanem, keczupem, warzywami albo na słodko. Gorąco polecam!



 


Szpinakowe pancakesy, 10 placków

80g mąki graham
2 jajka (białka i żółtka osobno)
1/2 szklanki kefiru
3 kulki rozmrożonego szpinaku
szczypta soli
płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia. Białka ubijamy z solą na sztywną pianę. Żółtka mieszamy z rozmrożonym szpinakiem. Do mąki dodajemy kefir i nasze 'zielone' żółtka. Mieszamy. Dodajemy ubite białka, delikatnie mieszamy, aż wszystko ładnie się połączy. Smażymy na rozgrzanej, lekko przesmarowanej olejem patelni.







A gdyby tak przełożyć je tradycyjnym składem porannych kanapek?


Zielona kanapka, 1 porcja

3 szpinakowe penkejki
jedno sadzone jajko
2 duże plastry szynki z indyka
kilka plasterków ogórka (lub pomidora)
dowolne przyprawy

Układamy w kolejności: 2x placek, szynka, ogórek, przyprawy; 1x placek, jajko sadzone.


Zajadamy!

Zielone penkejki, wersja kanapkowa.

piątek, listopada 25, 2011

Czy też macie tak, że gdy zaczniecie czytać bardzo interesującą książkę, zachowujecie się jakbyście żyli w innym świecie? Dziś o mało nie doprowadziło mnie to do utraty nogi, no ale to już inna historia!
Gdy tylko jest okazja uciekam myślami w przeczytane przeze mnie poprzedniego wieczoru kartki ulubionej powieści. Wyobrażam sobie bohaterów, zastanawiając się jak to jest możliwe, że jeszcze nikogo tak idealnego, tak przyciągającego (i nie mówię to o Edwardzie, broń Boże!) nie spotkałam. Cóż, na wszystko jest czas..


.. No właśnie, teraz jest czas na gofry. Lubię je robić, czuć ich zapach w kuchni, przystrajać tym co znajdę w lodówce, czy w kuchennych koszykach. Lubię bawić się kolorami, układać intensywne barwy na śnieżnobiałym jogurcie, serkach czy po prostu- bitej śmietanie. Lubię uwieczniać te dzieła sztuki na zdjęciach. A najbardziej- lubię się nimi zajadać.


Ale co zrobić gdy tylko my mamy na nie ochotę? Albo gdy stwierdzimy, że zjedlibyśmy takiego gofra na śniadanie, w samotności, przed szkołą? Na to też jest sposób.

Gofry dla jednego, dwa gofry


suche składniki:
1/3 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
szczypta soli
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru
mokre składniki:
1/2 jajka
1/4 szklanki maślanki (lub mleka)
1 łyżka roztopionego ostudzonego masła lub oleju roślinnego
odrobina wanilii

W misce wymieszać suche składniki. Odstawić
Roztrzepać jajko, dodać wanilię, maślankę i tłuszcz. Wymieszać suche i mokre składniki. Wlać do rozgrzanej gofrownicy i piec do zarumienienia.


Znamy już gofry na słodko, chyba większość z nas jada je tylko w tej postaci i nie umiałoby sobie wyobrazić gofra na wytrawnie. Mogę się założyć, że gdybym nie założyła bloga i nie eksperymentowała w kuchni, też zaliczałabym się do tej grupy osobników.
Gdy zobaczyłam gofry w towarzystwie jajka i ukochanego przeze mnie syropu klonowego (tak, wiem! Brzmi dziwacznie!) wiedziałam, że zjem je następnego ranka. I serdecznie polecam tą wersję. :)




Gofry z jajkiem, 1 porcja

Ciasto na gofry z przepisu wyżej
Jajko
masło, syrop klonowy, pieprz

Do rozgrzanej gofrownicy nakładać ciasto, zostawiając miejsce na jajko. Zamknąć i lekko podpiec gofry. Wbić jajko i piec aż białko się zetnie. Podać z masłem, syropem i pieprzem.
Smacznego!



Za burczenie w brzuchu nie odpowiadam! :)




Przypominam też o konkursie! ;)
PRZEPIS KONKURSOWY

Ściąga: Makaron i rodzynka

Gofry dla jednego, z owocami i jajkiem.

sobota, października 01, 2011

Muszę powiedzieć, że w robieniu omletów ekspertem z pewnością nie jestem. Zawsze, ale to zawsze przełamują mi się na pół, albo nawet na ćwiartki.

Na 'cesarski' omlet czaiłam się od dłuższego czasu. Raz nawet próbowałam go zrobić, w wersji z jabłkiem, jednak moja kochana, mała patelnia uwzięła się na domowników i przypala wszystko jak leci z góry do dołu.
Cóż, skoro nie na małej, to zrobiłam go na mojej ogromnej, obiadowej patelni ;)

Wzorowałam się na przepisie slyvvi


Bez wątpienia jest to najlepszy omlet jaki jadłam!
Jednak bardzo słodki (to pewnie zasługa banana, więc można dać mniej cukru). Nie raz jeszcze się na niego skuszę. Co tu dużo gadać- rewelacja!

Omlet Kaiserchmarren

Jajko
1/4 szklanki mąki
1/4 szklanki mleka
 łyżka cukru
 duży banan
 2 łyżki rodzynek
 cukier puder do posypania
 ew. maliny
 tłuszcz do smażenia

Rodzynki sparzamy wrzątkiem, a banana kroimy w kostkę. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je z cukrem na sztywną pianę. Żółtka miksujemy z mlekiem i mąką. Mieszamy delikatnie, ale dokładnie obie masy i dorzucamy do nich rodzynki i banana. Na rozgrzanej patelni roztapiamy masło i wlewamy masę. Smażymy z jednej strony, aż zetnie się spód, przewracamy na drugą stronę. Smażymy z drugiej strony na kolor złocisty i pod koniec kroimy go na drobniejsze części.


Posypujemy cukrem pudrem, dekorujemy malinami. 


Smacznego!

Omlet Kaiserchmarren

środa, września 28, 2011

Wspominałam już, że kocham wstawać godzinę później w środy i czwartki, że uwielbiam nieśpiesznie gramolić się w kuchni, łazience? A jedyne co mnie wtedy męczy to fakt, że muszę czekać troszkę dłużej na autobus.. to powoduje z kolei nudę, której nie cierpię.
Ja po prostu muszę coś robić! Piec, gotować, pisać, czytać, skakać, szukać (przepisów!.. i wielu innych rzeczy.)
Jednak kiedy przychodzi moment nudy.. ja planuję.
Wyobrażam sobie co będę robić w sobotę, co za miesiąc, jak będą wyglądały tegoroczne święta, czy moje przyszłe życie. Po prostu odbiegam myślami wprzód o kilklnaście dobrych lat, czasami też cofam się wstecz, a do oczu napływają mi łezki. Wspominam kochane osoby, śmieszne momenty, a nawet samą siebie sprzed dwóch lat.


Dzisiejszy środowy poranek umiliłam sobie puddingiem. Chlebowym puddingiem.
Gdy przeczytałam tą nazwę na jednym z często odwiedzanych przeze mnie blogów, wzdrygnęłam się. Po obejrzeniu zdjęcia- zmieniłam zdanie, a gdy zobaczyłam opis, wiedziałam już, że będzie to pyszne, królewskie śniadanie!



Chlebek z góry jest chrupiący, owoce słodkie, rozpuszczające się w ustach, a kawałki chleba na dnie idealnie kremowe. Za coś tak pysznego, można dać się pokroić!

 Pudding chlebowy

2 kromki chleba (u mnie tostowy, pełnoziarnisty)
jajko
1/3 szklanki mleka
łyżka cukru
garść malin
pół jabłka
niecała łyżeczka przyprawy do szarlotki
tłuszcz do wysmarowania foremki

Zaczynam od wysmarowania foremki tłuszczem. Chleb i jabłko kroję w kostkę. Jajko łączę z mlekiem i cukrem. Na dno żaroodpornego naczynia wkładam połowę chleba, na to jabłko posypane przyprawą i maliny. Powtarzam tę czynność jeszcze raz i zalewam całość jajeczną mieszaniną.
Odstawiam do lodówki na noc. Rano wkładam małe naczyńko do większego, wypełnionego 1cm wodą i piekę 40 minut w 180*C.



Podałam z jogurtem naturalnym i musem malinowym.

Smacznego!

Pudding chlebowy! Z malinami i jabłkiem.

poniedziałek, lipca 18, 2011

To bardzo szybki i smaczny sposób na jajka, przez większość ludzi jeszcze nie odkryty. ;)
Sama dowiedziałam się o nich niedawno, ale teraz będą gościły na moim stole znacznie częściej.

Do ich zrobienia potrzebny nam jest średniej wielkości garnek, 2 łyżki octu i.. jajka. 
Wystarczy zagotować wodę, wlać ocet i gdy woda zacznie bulgotać wbić do środka jajka. Białko zetnie się natychmiastowo i już po 2 minutach mamy pyszne jaja w koszulkach :) 


Podałam jak jajka po benedyktyńsku, ale bez sosu holenderskiego.

Jajka w koszulkach