Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pełnoziarniście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pełnoziarniście. Pokaż wszystkie posty

piątek, lutego 10, 2012

Miałam dodać ten przepis wczoraj. W międzynarodowy dzień pizzy. Tymczasem uczciłam go wizytą w budce z kebabem. Na najbliższe dwa miesiące mam dosyć fast-foodów.


No.. chyba. Bo na kawał(ek) takiej pizzy, zawsze jestem chętna. Wielkością pobija te rodzinne, ulubione, z naszej kręgielni. Ma cieńki-puszysty spód. może gdyby moja blacha była odrobinę większa, dół byłby cieńszy. Z ciastem pracuje się bardzo przyjemnie, w szczególności gdy jest już ciepłe i siedzi na talerzu.


Znalazłam ją u PeeS. Dużym plusem jest to, że jest zrobiona z mąki pełnoziarnistej.. I z początku obawiałam się, że wyjdzie tzw. podeszwa. Myliłam się, wielkie było zdziwienie mojego brata, gdy ugryzł swoją porcję. Smakowało mu, a to oznacza, że przepis powinien otrzymać złoty medal.
Chociaż kusi mnie, żeby zrobić jej mniej zdrową wersję. I następnym razem zrobię, z podwójnej porcji. Bo domownikom było mało.



Tak mi się śpieszyło z jej upieczeniem, że zapomniałam ładnie zawinąć brzegi. Co wcale nie popsuło efektu..
Ugina się pod nadmiarem dodatków i sera..

Pełnoziarnista pizza, duża blacha

20g świeżych drożdży
ok. 200ml ciepłej wody
pół łyżeczki cukru
300g mąki pełnoziarnistej (może być pszenna)
1 łyżeczka soli
3 łyżki oleju
4 łyżeczki suszonego oregano
4 łyżeczki suszonej bazylii

Sos: Koncentrat pomidorowy lub pomidory z puszki ugotowane z przyprawami (bazylia, oregano)
Dodatki: szynka, papryka, pieczarki, cebula i oczywiście ser

Część mąki przesypać do naczynia, w jej środek wrzucić drożdże, zasypać cukrem i resztą mąki. Odstawić na 15-20 min, aby drożdże zaczęły pracować. Po tym czasie dodać pozostałe składniki na ciasto i wyrabiać ok. 10 min. Odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości na ok. 1 godzinę.
Po tym czasie ciasto przenieść na oprószoną mąką blachę, rozwałkować na odpowiadającą wam grubość, posmarować sosem, ułożyć dodatki, posypać obficie serem i wstawić do nagrzanego do 220 stopni piekarnika. Piec 15 minut.


Smacznego!

Znowu jestem spóźniona.

poniedziałek, stycznia 30, 2012

Tak, tak. Nadchodzą dni nadrabiania smażenia placków. Szkoła odebrała mi tą przyjemność. Na szczęście podręczniki schowały się w (uporządkowanej!) szafie.


Wstałam rano, obrałam zielonego potwora, starłam i odcisnęłam. Dużo zabawy, chociaż wszyscy jeszcze spali..
Mama z początku zrobiła strasznie zdziwioną minę, ale to dlatego, że chciała użyć cukinię do ratatouille. Bo przecież pancakes'y na różne sposoby już zna.
Nie wiedziałam, że przygotowanie placków może zająć ponad godzinę, ale do tego zdolna jestem chyba tylko ja- robiąc milion innych rzeczy w tym samym czasie.


Zajadaliśmy je z dżemem brzoskwiniowym (polecam biedronkowy, z całego serca.) i syropem z agawy. Kocham wyciskać z tej małej buteleczki złocisty, gęsty płyn.
Przepis pochodzi z bloga Slyvvi, która jest jedną z najlepszych plackowych inspiracji.






Cukiniowe cynamonowe pancakes, 10 placków

1 i 1/2 szkl. mąki (użyłam graham i żytniej)
1 łyżka brązowego cukru
2/3 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
1 jajko
3/4 szkl. maślanki (lub 1/2 szkl. dowolnego mleka)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (dałam kilka kropel aromatu waniliowego)
2 szkl. startej cukinii (przed odciśnięciem z nadmiaru wody)







W dużej misce wymieszać suche składniki. W innym naczyniu wymieszać ze sobą jajko maślankę i ekstrakt waniliowy. Wlać mokre składniki i cukinię do suchych i wymieszać do połączenia składników. Smażyć na dobrze rozgrzanej patelni teflonowej, przesmarowanej delikatnie olejem. Podawać ciepłe z ulubionymi dodatkami.


Smacznego!

Pancakes pachnące cynamonem.. z cukinią.

środa, stycznia 04, 2012

Prawie, bo w Anglii chyba nie jada się takich bułeczek w wersji wytrawnej. A przynajmniej o tym nie słyszałam.
Tak czy siak, bułeczki są świetne. Ich zaletą jest to, że robią się błyskawicznie, są mięciutkie w środku i chrupiące na zewnątrz.


Gdy robiłam je po raz pierwszy, sama już nie pamiętam z jakiego przepisu, coś mi nie pasowało. Ciasto było strasznie luźne i miało ogromną ilość proszku do pieczenia. W efekcie nie upiekłam bułeczek, a strasznie twarde ciasteczka. Tym razem było inaczej, proporcje są doskonałe, a bułeczki jeszcze lepsze.


U mnie w wersji słonej. Jeżeli jednak chcecie słodkie, wystarczy pominąć przyprawy, dać więcej cukru i np. rodzynki. Ja chciałam spróbować w inny sposób, nie zawiodłam się. Tak też smakują rewelacyjnie. Mąki też można użyć ulubionej. U mnie pełnoziarnista. Być może z pszenną wyrosłyby jeszcze większe.


Smaczne i pożywne śniadanie, świetna przekąska do kawy. Na wytrawnie, z rybą. Na słodko z jogurtem i jeżynami. Ale to jak podacie, zależy tylko i wyłącznie od waszych upodobań.

Ziołowe pełnoziarniste scones, 2 bułeczki

1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej
łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki cukru (jeśli robicie na słodko, dajcie łyżkę)
szczypta soli
duża łyżka masła
2 łyżki jogurtu naturalnego
30ml mleka
suszona bazylia
oregano


Wszystkie suche składniki wymieszać, następnie dodać masło i utrzeć w ten sam sposób, jak robi się kruszonkę. Dodać mleko, jogurt i wymieszać. Z ciasta uformować dwie bułeczki, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec ok. 20 minut w 200 stopniach. Poczekać aż trochę ostygną, by nie popękały przy przekrajaniu. Najlepsze na ciepło, z masłem i dodatkami.

Śniadanie po angielsku. Prawie.

piątek, listopada 25, 2011

Czy też macie tak, że gdy zaczniecie czytać bardzo interesującą książkę, zachowujecie się jakbyście żyli w innym świecie? Dziś o mało nie doprowadziło mnie to do utraty nogi, no ale to już inna historia!
Gdy tylko jest okazja uciekam myślami w przeczytane przeze mnie poprzedniego wieczoru kartki ulubionej powieści. Wyobrażam sobie bohaterów, zastanawiając się jak to jest możliwe, że jeszcze nikogo tak idealnego, tak przyciągającego (i nie mówię to o Edwardzie, broń Boże!) nie spotkałam. Cóż, na wszystko jest czas..


.. No właśnie, teraz jest czas na gofry. Lubię je robić, czuć ich zapach w kuchni, przystrajać tym co znajdę w lodówce, czy w kuchennych koszykach. Lubię bawić się kolorami, układać intensywne barwy na śnieżnobiałym jogurcie, serkach czy po prostu- bitej śmietanie. Lubię uwieczniać te dzieła sztuki na zdjęciach. A najbardziej- lubię się nimi zajadać.


Ale co zrobić gdy tylko my mamy na nie ochotę? Albo gdy stwierdzimy, że zjedlibyśmy takiego gofra na śniadanie, w samotności, przed szkołą? Na to też jest sposób.

Gofry dla jednego, dwa gofry


suche składniki:
1/3 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
szczypta soli
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru
mokre składniki:
1/2 jajka
1/4 szklanki maślanki (lub mleka)
1 łyżka roztopionego ostudzonego masła lub oleju roślinnego
odrobina wanilii

W misce wymieszać suche składniki. Odstawić
Roztrzepać jajko, dodać wanilię, maślankę i tłuszcz. Wymieszać suche i mokre składniki. Wlać do rozgrzanej gofrownicy i piec do zarumienienia.


Znamy już gofry na słodko, chyba większość z nas jada je tylko w tej postaci i nie umiałoby sobie wyobrazić gofra na wytrawnie. Mogę się założyć, że gdybym nie założyła bloga i nie eksperymentowała w kuchni, też zaliczałabym się do tej grupy osobników.
Gdy zobaczyłam gofry w towarzystwie jajka i ukochanego przeze mnie syropu klonowego (tak, wiem! Brzmi dziwacznie!) wiedziałam, że zjem je następnego ranka. I serdecznie polecam tą wersję. :)




Gofry z jajkiem, 1 porcja

Ciasto na gofry z przepisu wyżej
Jajko
masło, syrop klonowy, pieprz

Do rozgrzanej gofrownicy nakładać ciasto, zostawiając miejsce na jajko. Zamknąć i lekko podpiec gofry. Wbić jajko i piec aż białko się zetnie. Podać z masłem, syropem i pieprzem.
Smacznego!



Za burczenie w brzuchu nie odpowiadam! :)




Przypominam też o konkursie! ;)
PRZEPIS KONKURSOWY

Ściąga: Makaron i rodzynka

Gofry dla jednego, z owocami i jajkiem.

piątek, października 14, 2011

Idzie zima, mroźne powietrze, pierwsze przymrozki (Ludzie 'skrobali' dziś rano samochody!), wszystkim udziela się apetyt na słodkości, a w szczególności - czekoladę. W domu pachnie bananami bo: Jak czekolada, to koniecznie w parze z tym lepkim, słodkim owocem. A podniebienie szaleje z radości, bo czuje smak tej, którą wszyscy kochają.
Jestem w siódmym niebie, znalazłam czas na rozmowę o tym co wydarzyło się u mnie w ostatnim tygodniu. Siadam przy stoliku z mamą, zajadam muffina i popijam go ciepłą kawą z mlekiem. Oczywiście- na jednym się nie kończy :)


Inne, bo na bazie maślanki. (szukałam sposobu, na wykorzystanie zawartości małej buteleczki, która niedługo miała ulec przeterminowaniu oraz białka, które zostało mi po.. nie pamiętam, chyba smarowałam żółtkiem jakiś wypiek). I jeżeli chodzi o produkty, które niedługo się mi zmarnują i muszę na siłę szukać przepisów.. to chyba jestem mistrzynią. ;-)


Niemniej jednak muffiny wyszły pyszne! Robiłam je wczoraj, gdy słońce już zachodziło, więc nie zdążyłam zrobić zadowalających mnie zdjęć (mój aparat jest strasznie kapryśny! I wymagający- zdjęcia robi świetne, pod warunkiem, że ma mocne światło naturalne do dyspozycji) I... już dziś do fotografowania zostały mi tylko trzy muffinki.. no dobra, dobra..poprawka- dwie ;)


Bajeczny smak! No i nie ma to jak świadomość, że przepis wymyśliło się samemu. ;) W końcu mogłam też wykorzystać moje silikonowe foremki. ;)

Bananowe muffiny z kawałkami czekolady, na maślance. (10 sztuk)

170g mieszaniny mąk: pszennej i pełnoziarnistej
pół szklanki maślanki
jajko + białko
50g mlecznej czekolady + 3 kostki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia 
2 banany
trzy łyżki cukru (można dać mniej- banany są tu dużą osłodą. ;))
szczypta soli

Banany kroimy w plasterki i rozgniatamy widelcem na papkę. Czekoladę rozdrabniamy na kawałeczki. Białka z cukrem ubijamy na sztywną pianę. Mąkę łączymy z suchymi składnikami, bananem, maślanką i żółtkiem oraz ubitymi białkami. Mieszamy. Dodajemy pokruszoną czekoladę (pozostawiając 3 pokruszone kostki na wierzch) i ponownie mieszamy. Nalewamy ciasto do papilotek (umieszczonych w formie do muffin, bądź nie) i na wierzch każdej babeczki sypiemy sporo czekolady.
Pieczemy w 200*C przez 20 minut.

Najlepiej smakują na ciepło, radzę od razu robić z podwójnej porcji!




Najlepszy moment: gryziemy muffina, a w ustach rozpływa nam się czekolada.. Takich momentów jest sporo. ;-)

Smacznego!

Bananowe muffinki z kawałkami czekolady.

środa, września 21, 2011

Uwielbiam wstawać po siódmej w środy i czwartki. Nie spieszyć się, cieszyć się tym, że do autobusu mam całe dwie godziny
i możliwości na śniadaniowe eksperymentowanie..
..I dziś również zaeksperymentowałam. Z naleśnikami!Bo kto by pomyślał, by do naleśników dodać budyń?






 Przepis na 4 średnie naleśniki

4 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
Łyżka budyniu malinowego
Łyżka/ łyżeczka cukru
1/3 szkl. mleka
1/3 szkl. wody gazowanej
Jajko
ew. olej do smażenia

Dowolny serek homogenizowany,
Maliny
Wieczorem łączymy ze sobą wszystkie suche składniki, rano dodajemy jajko, mleko i wodę gazowaną. Mieszamy na gładką masę i smażymy naleśniki na dobrze rozgrzanej teflonowej patelni, lekko wysmarowanej olejem. 
Każdego naleśnika obficie smarujemy serkiem i układamy na nim maliny. Składamy w Trójkąciki. 

Smacznego!

Budyniowo- malinowe naleśniki.

środa, sierpnia 31, 2011


Od dziecka kochałam naleśniki. Moja mama smażyła je często na obiad, a ja z dumą zajadałam się cienkimi, okrągłymi jajecznymi wyrobami z dżemem i tylko dżemem. Dopiero w zeszłym roku zdałam sobie sprawę, że naleśniki można jeść z czymś innym, kiedy to wybrałam się do restauracji i w podanym mi menu mogłam znaleźć naleśniki na kilkanaście sposobów. A to wegetariańskie, z warzywami; a to z mięsem i sosem sojowym; z musem malinowym; z serkiem waniliowym i czekoladą..  lub masłem orzechowym; ew. nutellą i bananem.. marzenie!


Ciągle wspominam też smak naleśników mojej cioci, które są zupełnie inne niż te mamy. Naleśniki Cioci są grubaśne, ogromne i zawsze baardzo napakowane twarogiem z wanilią, owocami i obowiązkowo polane jakimś słodkim sosem. 


Naleśniki można jeść przecież na każdy posiłek. Idealne na pierwsze śniadanie, lunch, obiad, podwieczorek, a nawet kolację. To danie sprawdza się w każdej wersji i zawsze smakuje.


Z racji, że jutro rozpoczynam nowy rok szkolny, w nowej szkole, nowej klasie i wszystko ma być w ogóle takie.. ,,nowe'', przyrządziłam sobie na moje ostatnie wakacyjne śniadanie, stare- dobre naleśniki.


 Składniki na 4 lub 3 spore naleśniki z serkiem

Ciasto naleśnikowe
4 czubate łyżki mąki żytniej razowej (ulubiona)
jajko
pół szklanki mleka
woda (może być zwykła/ gazowana)
szczypta proszku do pieczenia
łyżeczka cukru
łyżeczka oleju*

Nadzienie

Dowolna ilość serka homogenizowanego, ulubionego (u mnie opakowanie wiśniowego Danio)
garść malin

Dodatkowo: sosy, polewy etc.

Składniki na ciasto wrzucam do miski i mieszam dokładnie/ miksuję. Smażę naleśniki na patelni teflonowej, jeśli nie, to do ciasta dodaję łyżeczkę oleju*.  Przekładam naleśniki na talerz, smaruję, a wręcz pakuję do środka dużą ilość serka homogenizowanego i ew. maliny (ale wtedy trudniej złożyć). Nadziane naleśniki składam w trójkąty i dekoruję malinami + ew. polewą. 


Zajadam, aż mi się uszy trzęsą. ;)
Smacznego!

Naleśnikowe szaleństwo.

wtorek, sierpnia 30, 2011

Wróciłam. Tak, było świetnie. Muszę powiedzieć, że pomimo niezbyt przyjemnego (polskiego)  hotelu, czy niezachwycającej pasty, było bardzo fajnie.
Co prawda liczyłam na świetne włoskie żarcie, ale nie było źle. Śniadania typowo polskie, następnie lunch (pasta) - makaron, makaron, makaron na różne sposoby (robiony przez polaka i... ee mój domowy jest lepszy.) + owoce (arbuzy, melony, brzoskwinie..etc.) i obiado-kolacja - zupa (włoska, szczególnie dobra groszkowa!) i drugie ciepłe danie - typowe polskie obiady, ale bardzo smaczne, więc narzekać nie mogę.

Gondola w Wenecji:

Pizzy spróbowałam, a jak! W dużym centrum handlowym, ale zawsze. Za 2 euro otrzymałam ogroomny kawał i.. smakowała doskonale! Tak pysznej pizzy chyba jeszcze nie jadłam. ;)


Co do lodów- to będę za nimi tęskniła. Za hojnymi sprzedawczyniami w ' Galaterii'. Nie ma tam gałek- nakładają ogromne porcje 'szpatułami'. A smak lodów.. nic im nie dorówna! Żaden Grycan, Sowa czy inne polskie duperele! Lodziarnie odwiedzałam co wieczór, pomimo dwudaniowych, sytych kolacji.

Mam jedno zdjęcie, jednak nie przedstawia ono lodów, które zamawiałam. Było robione w lodziarni, w której było trochę (to mało powiedziane) tłoczno, więc panie nakładały skromnie, szybko. Natomiast przy samej plaży jedna 'gałka' wyglądała jak podwojone dwie poniżej:


Wstawię kilka zdjęć. Chyba nie dam rady opisać tej wycieczki, bo nie umiem ubrać tego w słowa.
Było c u d n i e-  Mimo ciągłego upału (40 stopni w cieniu), który staraliśmy się pokonać za pomocą 2-godzinnych kąpieli w morzu (którego temperatura wynosiła 28 stopni) Dużo chodzenia, dużo pływania, dużo jedzenia.

 San Marino
Proszę o wyrozumiałość co do tego zdjęcia, reakcja mojej mamy była taka: ,, No nie mogłaś tej czapki na tą głowę normalnie wcisnąć?'' Wybaczcie, mój błąd.


 Targi w Rimini i stary, boski rower.


I w końcu.. najlepsze.
Mirabi-mirabi-landia!!! ;-)


 iSPEED! Niestety nieczynny, ale dzięki Bogu był jeszcze Katun, z którego nie chciało się schodzić, zjeżdżałam na nim jakieś 5 razy + jeszcze w nocy. Byliśmy tam 9 godzin. ;-)


Wrażenie robi też wieża ciśnień.


 Pokazy 'policyjne' kaskaderskie, sama nie wiem jak to nazwać, ale wystrzelające wręcz w powietrze motory zrobiły na mnie wrażenie.
Wieczorem odbyły się pokazy laserowe.. Piękny widok, ale mój aparat zrobił mi na złość.. i padł. Bateria siadła. No cóż, tak bywa ;-)


Jest jeszcze cała masa atrakcji, plan Mirabilandii możecie zobaczyć tutaj:   http://www.mirabilandia.it/

Dużo zabawy, dużo śmiechu i zero chęci wracania do domu. ;)
Gorrrrąco polecam!

***

A teraz placki. Czyli coś co lubi Johnny Bravo i Ja. ;)
Robiłam już kiedys- na słodko. Tym razem na wytrawnie. ;) Czyli placuszki z serka wiejskiego z pomidorami. 


opakowanie 200g serka wiejskiego
4 spore łyżki mąki żytniej razowej (lub innej)
1/2 lub 1 pomidor
łyżeczka proszku do pieczenia
jajko
przyprawy (suszona bazylia, przyprawa do kuchni włoskiej, sól, pieprz..etc.)

Pomidora kroimy w kostkę, mielimy w blenderze. Dorzucamy serek wiejski, miksujemy. Wrzucamy jajko, przyprawy i ponownie miksujemy. Na końcu wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia i miksujemy po raz ostatni. Smażymy na dobrze rozgrzanej teflonowej patelni z dwóch stron na kolor złocisty. 
Podajemy z dowolnym sosem lub keczupem.

Smacznego!


***
 Informacja z ostatniej chwili:
obcięłam moje paznokcie, zapuszczane przez 3 miesiące.
Nie sądziłam, że to powiem, ale teraz łatwiej mi się funkcjonuje. ;D


Nie wiem jak będzie wyglądała sprawa z nowymi postami. 
Jak wiecie, zaczyna się rok szkolny i ciężko jest zawsze znaleźć wolny czas na pichcenie czy prowadzenie jakichkolwiek blogów - przeklęta nauka ;]
Postaram się o moim bananowym songu i śniadaniowych wariacjach nie zapominać, ale niczego nie obiecuję.

Pozdrawiam Gorąco, Upalnie, bo mi tego brakuje. 
A czuję się teraz jak w środku zimy. Przeklęta polska pogoda. ;)

Włochy + śniadaniowe serowo-pomidorowe placki.

środa, sierpnia 17, 2011

Leniwe śniadanie.. kolejne!
Hej, chyba mi za dobrze. Tłumaczę sobie to tak, że to taka moja nagroda, za wczesne wstawanie w te wakacje. Nie mam wyjścia, ale mam czas na przygotowanie pysznych śniadań. Nie wiem jak przestawię się na szwedzki stół na koloniach, ani na codzienny, poranny pośpiech przed szkołą i nadzieję, że autobus jeszcze nie odjechał. ;-)
Skoro znane są wersje z bananami, jabłkami, nutellą, granatem, to czemu by nie spróbować z gruszką?
Z dodatkami w postaci dżemów, masła orzechowego nic nie może się im równać.


Składniki na 10 sporych penkejków

jajko
pół szklanki maślanki/ zsiadłego mleka
średnia gruszka
4 czubate łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
łyżeczka proszku do pieczenia
cukier/ słodzik/ miód


Gruszkę kroimy w kostkę i rozdrabniamy w blenderze/ młynku na papkę. Jajko miksujemy ze zsiadłym mlekiem, następnie dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Miksujemy ponownie. Na końcu dolewamy nasz gruszkowy mus i mieszamy lub ponownie miksujemy ;-)


Na rozgrzaną patelnię teflonową nakładamy porcje ciasta (u mnie mała chochelka) i delikatnie 'rozsmarowujemy, nadając dowolne kształty (można pobawić się w serduszka, gwiazdki czy księżyce ;p), ciasto nie powinno mieć nic przeciwko, jeśli oczywiście się pośpieszycie. ;-)

 Serwujemy na ciepło z ulubionymi dodatkami.



Pełnoziarniste gruszkowe pancakes

wtorek, sierpnia 16, 2011

Wieczorem stwierdziłam, że ciekawie byłoby zacząć dzień od muffin. Ale takich innych. Szybkich, bez żadnych dodatków. Przygotowanie zajęło 25 minut ( z czego 20 to pieczenie) Nie wspominając o tym, że robiłam je przed północą.
 

Totalna improwizacja i miłe zaskoczenie. Dobry substytut tradycyjnych babeczek.
Na pewno są zdrowsze-  z lepszej mąki i bez tłuszczu. Na smaczny poranek, jak znalazł!


 7 dużych muffin

jajko + białko
szklanka mąki (u mnie żytnia-razowa) 
pół szklanki kefiru
2 łyżki cukru
3 czubate łyżeczki proszku do pieczenia


Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy do wymieszanych wcześniej suchych składników i dodajemy żółtko oraz kefir. Pieczemy przez 20 minut w 200*C.


Smakują na słono..


.. i na słodko ;)

Muffiny śniadaniowe.