Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryż. Pokaż wszystkie posty

środa, października 07, 2015

Siedzę i patrzę się w ekran od dobrych kilkunastu minut. Napisanie posta, po tak długiej nieobecności w blogosferze, może okazać się nie lada wyzwaniem. Zastanawiam się czego najbardziej oczekują odwiedzający Soul Cakes (oprócz nowych przepisów, rzecz jasna). Ciekawostek na temat używanych składników? Refleksji z życia codziennego? Migawek z życia weganki? Czy mam Was zaskakiwać, czy może pisać ku pochwale prostoty i wrzucać sam przepis?
Zdaje mi się, że ostatnio przestałam o to dbać.  Piszę kiedy chcę, co chcę, jak chcę. Potrafię nie pojawiać się tutaj przez pół roku, wstawiać przepisy trzy razy w tygodniu i znów zrobić sobie przerwę na kilka miesięcy. Twierdziłam, że blog jest dla mnie, a nie ja dla bloga. Jednak.. otwierając dziś zakładkę z moderowanymi komentarzami, pozytywnie się zaskoczyłam. Czytając całą listę pięknych słów i wdzięcznych uwag, zrobiło mi się jakoś cieplej na serduchu (a biorąc pod uwagę chłód, jaki odczuwałam na długo po przyjściu do domu, wywołało to we mnie jakieś niezwykłe poruszenie).
Może się myliłam. Może Soul Cakes nie jest tylko dla mnie. Być może, jest przede wszystkim dla Was. Przypadkowych gości, stałych obserwatorów.. Ale jakie są proporcje? Czy mogę ustalać je sama? 60% moje, 40% Wasze? Odwrotnie? Może układ fifty-fifty?
I jak często mam tu pisać? I jak mam pisać? Czy pogniewacie się za długie, egzystencjalne wywody? Krótkie, śmieszne, nie mówiąc - głupiutkie wierszyki, które nie mają nic głębszego do przekazania, prócz owocowo-warzywnego rymu? Czy każdy post musi emanować konkretną dawką informacji na temat wartości odżywczych danego produktu?
Dziś jestem w nastroju "A kto o tym myśli! Ważne, żeby było smaczne i nikomu nie szkodziło."
Z kolei za parę dni mogę pisać o korzyściach spożywania większej ilości cynku, namawiając Was do jedzenia, choćby takiej wesołej, pomarańczowej dyni.
Za miesiąc o depresyjnym poczuciu starzenia się, a za dwa miesiące o bożonarodzeniowej nieodpartej ochocie pieczenia pierników.

Jedno jest pewne. Gdy już znajdę wolną chwilę, aby opublikować nowy wpis, martwię się, że następny raz może przyjść dopiero za kilka długich tygodni. (i po ostatnim, intensywnym roku muszę przyznać, że te przeczucia są uzasadnione i zazwyczaj się spełniają) Martwię się, po czym mówię, że przecież to ja ustalam reguły, to mój własny, niewielki azyl w internecie i mogę się tu pojawiać jak często chcę, albo wcale. I gdy wracam, to z sentymentem i poczuciem winy, że go zaniedbuje.
Dopiero teraz zaczynam to sobie jakoś tłumaczyć. Przecież to mój 'dorobek' w sieci. Stworzyłam go i włożyłam w jego utrzymanie masę pracy, wysiłku, poświęcenia ale też ze wszystkich tych działań odczuwałam ogromną przyjemność. Mam więc prawo czuć się nieswojo, porzucając go od czasu do czasu. Jednocześnie mając prawo go porzucić.
I niech ktoś mi teraz powie, że blogowanie nie jest skomplikowane.


Przechodząc do części przepisowej.. Za oknem jesień, zmarznięte ciała krzyczą o ciepły obiad podczas okienka. Jak wiadomo czasu mało, student głodny i nie marzy o gotowaniu skomplikowanych potraw (powinnam zmienić nazwę bloga na Easy Cakes)  Dlatego idealnym rozwiązaniem jest przyrządzenie dyniowego curry. Syci, ale nie obciąża żołądka. Rozgrzewa i dodaje energii. A ile przy tym zabawy! (choć to raczej w większości zasługa współlokatorek współkrojących i współkonsumujących potrawę)



Curry dyniowe, 4 porcje


Pół średniej dyni -> 1,5 kg (przed obraniem)
puszka pomidorów
cebula
ząbek czosnku (lub szczypta granulowanego)
łyżka curry
pół łyżeczki kurkumy
szczypta słodkiej papryki
sól , pieprz ziołowy
pół szklanki mleka roślinnego (najlepiej kokosowego, ale inne też się sprawdzą - byleby nie były smakowe :p)

Cebulę pokroić w piórka, zeszklić na oliwie/ oleju kokosowym (brzmi komicznie, ale kokosowy posmak jak najbardziej pasuje do curry) dodać pokrojoną w kostkę dynię. Smażyć 5-7 minut, dodać puszkę pomidorów, przyprawy i dusić 15 minut. Pod koniec dolać mleko i dusić jeszcze 3 minutki. Podawać z ryżem. Amen.

Enjoy!



Dyniowe curry

wtorek, października 02, 2012

Tak, lubię słodkie obiady.
Tak, lubię babciny mus jabłkowy, złoty bardziej niż nie jedno złoto w półeczce.
Tak, jestem budynioholikiem.
Tak, lubię zjeść smacznie i (wbrew pozorom) się przy tym nie napracować .

Propozycja szybkiego, złotego obiadu na słodko.








Ryż z budyniem i musem jabłkowym

ilość składników wg. własnego zapotrzebowania, ewentualnie łakomstwa

ryż
mleko
budyń waniliowy
mus jabłkowy (najlepszy od babci. Nawet jeżeli przyrządzacie sami mus jabłkowy, w ten sam sposób co babcia, to nie łudźcie się. Babciny i tak lepszy.)
cynamon


Ryż gotujemy w mleku. Budyń robimy według przepisu na opakowaniu. Cyk myk do miseczki ryż, na niego budyń, złoty mus, kilka szczypt cynamonu.



Ryż na słodko.

wtorek, lutego 28, 2012

Nie pamiętam kiedy ostatnim razem jadłam tak pyszny obiad. I już sama nie wiem czy to sprawka przygotowania go wspólnie z mamą, czy dobór składników.. Chyba to i to.


Nie wiem czemu, ale bałam się zrobić risotto. Wydawało mi się, że przygotowanie jest koszmarnie długie i męczące. Myliłam się, nie ma nic prostszego i wcale nie trzeba długo czekać. Szybki, pyszny obiad. Teraz dopiero zaczną się kombinacje!
 

Risotto z kurczakiem i papryką, 3 porcje

1 łyżka masła
1 łyżka oleju
1 łyżka gęstej śmietany 12 %
1 szkl. ryżu
2 szkl. bulionu
1 mała cebula
kawałek pora
po połówce: papryki czerwonej, zielonej i żółtej
duża pierś z kurczaka
przyprawy: pieprz ziołowy, słodka papryka

Warzywa i kurczaka pokroić w kostkę, cebulkę posiekać i podsmażyć ją na maśle. Dolać olej i obsmażyć kurczaka,po czym dodać warzywa i przyprawy. Smażyć przez kilka minut, dosypać ryż i nadal smażyć- ma być lekko szklisty. Po tym czasie wlać bulion i przykryć naczynie. Dusić całość około 13-15 minut, tak aby ryż stał się miękki. Na koniec zdejmujemy z ognia, dodajemy śmietanę.
I teraz.. możemy zasiąść do stołu. Palce lizać!

Kolorowe risotto z kurczakiem.

niedziela, lutego 19, 2012

Będę uboga w słowa. Nad sałatką nie potrafię się rozczulać, jak nad drożdżówkami, czy muffinami. Trzeba mi to wybaczyć. Pomysł zaczerpnięty od Karoliny.
Poprzedni dzień zakończyłam łososiem, dzisiejszy poranek rozpoczęłam tuńczykiem. Ale ochota na ryby nie przechodzi. Z czego ogromnie się cieszę (przynajmniej nie ciągnie mnie do słodyczy. więcej inf. tutaj)


Czekam. Jeszcze 31 dni. Miesiąc. I powitamy wiosnę, szkoda tylko, że tą kalendarzową.

 




Sałatka z tuńczykiem

1 woreczek ryżu
puszka kukurydzy
puszka tuńczyka w sosie własnym
1 duża papryka (może być konserwowa)
kilka ogórków konserwowych
3-4 łyżki majonezu (lub sosu majonezowo-jogurtowego)

Ryż gotujemy, kukurydzę i tuńczyka odsączamy, paprykę i ogórka kroimy w kostkę. Wszystkie składniki mieszamy z majonezem, lub sosem.

Sałatka z tuńczykiem.

niedziela, stycznia 29, 2012

Wchodzę do domu. Wzdycham, łapię ciepłe powietrze, krzyczę : ,,Gorącej herbaty z miodem!''
Długie spacery, długie rozmowy, długa lista zakupów. Bo mam masę planów i dużo ochoty na nadrobienie zaległości w kuchni.


Na rozgrzanie kurczak z imbirem, choć głównym dodatkiem jest tutaj ananas. Następnym razem dodam też rodzynki, z mojej słabości do sylwestrowej sałatki.
Przepis pochodzi z Kwestii Smaku. U mnie trochę zmodyfikowana wersja.


Kurczak z ananasem, 4 porcje

1 łyżka oleju
1 czubata łyżka startego imbiru
1 ząbek startego czosnku
szczypta płatków chilli (pominęłam)
1 podwójna pierś z kurczaka, pokrojonej w kostkę i oprószonej solą
180g ananasa z puszki, pokrojonego w kostkę
1 szklanka soku jabłkowego + 1/2 szklanki
1 szklanka syropu ananasowego
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki masła
szczypta cynamonu

Imbir, czosnek i papryczkę podsmażyć na oleju. Dodać kurczaka, obsmażyć. Wlać 1/2 szklanki soku jabłkowego, wsypać kawałki ananasa. Gotować aż sok wyparuje. Znów dodać szklankę soku jabłkowego i gotować przez około 2 minuty.
Mąkę ziemniaczaną wymieszaną z syropem ananasowym, wlać na patelnię. Zagotować, dodać sok z cytryny i masło. Gotować jeszcze przez około 1 minutę aż sos będzie odpowiednio gęsty. Podawać z ryżem, posypać cynamonem.


 Ta radość w moim sercu, gdy o godzinie 16 za oknem jest na tyle jasno, żeby uwiecznić obiad. Bezcenna.

Ciepłe, słodkie, rozgrzewające.

poniedziałek, stycznia 02, 2012

Stuk, puk, stuk, puk..
Moje biurko stoi koło okna.
Słyszę rozbijające się o szybę krople deszczu.
Nie pozwolę by 2012 rok, był rokiem kropelek, tych wcale nie z chmur.
Bo czasami musi popadać.
By potem, przyszło słońce i pojawiły się kolory. Barwy tęczy.


Sałatka noworoczna. Tradycja sylwestrowa. Słodycz ananasa, selera i rodzynek. Rano, wieczorem, rano.(..) aż zniknie zawartość miski. Nikt się jej nie oprze.

Sałatka z kurczakiem, ananasem i selerem, dwie miski jak na zdjęciu

1 podwójna ugotowana pierś z kurczaka
woreczek ugotowanego ryżu
puszka ananasa w kawałkach (+ trochę soku ananasowego)
słoik selera w zalewie octowej (150g)
puszka kukurydzy (200g)
2 garści rodzynek
3 bardzo czubate łyżki majonezu


Ugotowaną pierś kroimy w kostki. Łączymy z ryżem. Odsączamy kukurydzę, selera i ananasa, pozostawiając trochę soku ananasowego. Rodzynki sparzamy. Wszystkie składniki dodajemy do ryżu i kurczaka. Majonez mieszamy z sokiem ananasowym i zalewamy nim sałatkę, w razie potrzeby dodajemy jeszcze trochę tej mieszaniny, gdyż seler trochę 'wciągnie' sos.

Mi najlepiej smakuje prosto z lodówki.
Smacznego!

Sałatka sylwestrowa. Kurczak w słodkim towarzystwie.

sobota, grudnia 10, 2011

Planowałam wiele na ten dzień. Dużo, dużo pracy. Nauka (x20) , porządki, gotowanie i pieczenie. Odhaczyłam tylko naukę, a raczej same zadania domowe i gotowanie, za pieczenie wezmę się pewnie w nocy, a porządki zrobię jak to przystało - w niedzielę.

Łamię wszelkie reguły, ale mi to nie przeszkadza. Jeszcze trochę i wprawię się w planowaniu czasu. Zaczynam dostrzegać te inne strony mnie, doceniać siebie i innych. Na twarzy częściej gości uśmiech i niech nie znika, choćbym miała się szybciej pomarszczyć.


Wczoraj kupiłam sos sojowy i mam zamiar używać go często w kuchni. Makaron, ryż i kasza to to, co preferuję na obiad. W towarzystwie dobrego kurczaka świetnie sprawdza się ten drugi.



Ryż z kurczakiem i sezamem, 4 porcje

2 woreczki ryżu
400g filetu z kurczaka
20 pieczarek
4 łyżki sosu sojowego
4 łyżki sezamu
łyżka masła
olej
pieprz, sól, słodka papryka


Pokrojone pieczarki podsmażamy na maśle. W tym samym czasie gotujemy ryż. Kurczaka kroimy na małe kawałki, obtaczamy w przyprawach i smażymy na rozgrzanym oleju.
Po około 5 minutach dorzucamy pieczarki i wlewamy sos sojowy. Całość chwilę mieszamy. Podajemy z ryżem i posypujemy sezamem.

Smacznego!





Ściąga: Bake & Taste

Kurczak lubi występować w towarzystwie.