Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółtka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółtka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, czerwca 07, 2012



Nie wiem jakim cudem zapomniałam o tym, że na moim pulpicie widnieje taki folder, jak ,,do opublikowania'', a w nim mnóstwo podfolderów. Zdjęcia potraw, ciast, ciasteczek, z których nie zawsze byłam zadowolona, które muszę jeszcze dopracować lub sfotografować po raz kolejny. Mówię sobie, że to nie perfekcjonizm. Czasami wymagam od siebie zbyt wiele. Twierdzę, że się nie nadaję.. w efekcie czego najzwyczajniej w świecie się poddaję.
Myślę, że fotografie gnocchi zdały egzamin. A gdy cofnę się myślami jakieś 2 miesiące i wytężę zmysły.. to chcę powtórki.


 

Gnocchi, bardzo dużo klusek (4-5 porcji)

2 - 2,5 szkl. mąki
1 kg ziemniaków
jajko i żółtko
sól, pieprz

Ziemniaki ugotować (gotowałam w mundurkach). Wystudzone ziemniaki obrać, zmielić w maszynce lub zetrzeć na tarce o cienkich oczkach. Zagnieść, dodać sól i pieprz i wbić jajko oraz żółtko - wszystko szybko zagnieść. Następnie dodać 2 garści mąki i zagnieść ciasto. Wyrobić z resztą odważonej mąki na podsypanej stolnicy. Jeżeli czujecie, że ciasto jest już dobre i nie klei się to nie dodawajcie całości. Jeżeli będzie się kleiło, dodajcie (czyli na wyrabianie oko ;)) Ciasto podzielić na 4-5 części, formować wałeczki, z których wycinać gnocchi. można formować w romby lub bardziej w okrągłe małe kluseczki spłaszczone widelcem. Gotowe Gnocchi gotować do wypłynięcia we wrzącej, osolonej wodzie z dodatkiem oliwy z oliwek. Podawać z sosem grzybowym, pomidorowym, serowym.. do mięsa lub jako osobne danie.

Smacznego!

Gnocchi.

czwartek, maja 10, 2012


Lubię, gdy mama wyciąga z szafy makutrę. Wiem wtedy, że szykuje się coś pysznego. Wiem, że szykuje się robota dla dwóch. I choć po przygotowaniu pozostają odciski na dłoniach i bolący kręgosłup od pochylania się nad 'misą', to warto. Warto, warto, warto. Nie tylko dla tej niezliczonej ilości pysznych ciastek (są genialne, chyba nigdy nie jadłam lepszych, nawet maślane się z nimi nie równają), ale dla czasu spędzonego razem, gdy za oknem panują już egipskie ciemności, a tylko w naszym mieszkaniu, naszej kuchni pali się lampka.. ta od piekarnika.


Przepis pochodzi od pewnej starszej pani, która niegdyś zalecała się do mojego dziadka. Hmm.. nie znałam jej, ale śmiało mogę powiedzieć, że piekła znakomicie. Kilka lat temu mama poprosiła ją o przepis i od tej pory są chyba naszym numerem jeden. Ale ja piekłam je pierwszy raz.

Delikatne, kruche, nieprzesłodzone.


 



 Ciastka przez maszynkę

ok. 1 kg mąki
5 ugotowanych żółtek
5 łyżek cukru
250g margaryny

Rozkręcić żółtka. Dodać do nich cukier rozkręcając dalej dodać margarynę. Na końcu, stopniowo dodawać mąkę. Delikatnie wyrobić - niedługo. Ciasto nie powinno być twarde, dlatego nie dodajemy całego kilograma mąki. Kręcić przez maszynkę, piec aż nabiorą pięknego, złotego koloru. Po upieczeniu posypać cukrem pudrem.

Smacznego!



Ciasteczka ,,przez maszynkę''.

sobota, lutego 04, 2012

- Mam dla Ciebie niespodziankę. Przyjdź, bo ciepła.
- Słodka, czy słona?
- Słodka.
- To lecę.


Czyli zlot czarownic. Dobry film, zabawa, jedzenie, śmiech.


Czym jest owa niespodzianka? Co skrywa się pod warstwą żółtej, lekko puszystej masy?
Nie, to wcale nie jest ryż na mleku. Przypomnij sobie, Twoja mama stała kiedyś nad garnkiem z zupą (może też mleczną), trzymając kubek dziwnego płynu, który wlewała strużką do bulgocącego wywaru. Nie bądź zdziwiona. Tak, to lane kluski.


Lane kluski zapiekane z musem pod koglem moglem, 6 porcji

Lane kluski:
2 jajka
2-3 łyżki mąki
szczypta soli
cukier (ilość wg. uznania)
cynamon

Kogel mogel:
4 żółtka
2 łyżki cukru

Dodatkowo: mus jabłkowy, powidła, ulubiony dżem lub słodki sos.






Jajka, mąkę i sól wymieszać razem do uzyskania płynnej konsystencji bez grudek. Wylać strużką na gotującą się wodę, lub mleko. Poczekać, aż napęcznieją, odsączyć i wymieszać z cukrem i cynamonem. Rozłożyć do małych naczynek żaroodpornych, a na nie po łyżeczce musu jabłkowego.
Żółtka utrzeć z cukrem na kogel mogel, nakładać łyżką na wierzch każdego deseru.
Piec 10-15 minut, do zarumienienia. Podawać natychmiastowo.


Widzicie to lekkie zawstydzenie T.?


*zdjęcia w jasnym świetle są zrobione na drugi dzień; wieczorem nie mogłam się skupić, a jakimś cudem zachowała się jedna szklaneczka do rana. ;)

Kogel mogel z niespodzianką.