wtorek, października 18, 2011

Domowa granola

13 comments
Czas wstać, za oknem panują egipskie ciemności. Ruszasz na przystanek, czekasz na autobus, a z ust wydobywa się para. Przecież do zimy, mrozu jeszcze daleko (?), a ludzie już szaleją w sklepach, w poszukiwaniu za ciepłymi rękawiczkami, szalikami, a także śmiesznymi czapkami (moje ulubione-z uszami niedźwiedzia).


I przychodzi ochota na coś chrupkiego, ciepłego i słodkiego. Coś co można zajadać z zimnym lub ciepłym mlekiem, jogurtem naturalnym, czy owocowym. Coś co można podjadać na sucho. I bynajmniej- jest to zdrowa przekąska, bardzo zdrowa.


 Granolę widywałam dość często, na różnych blogach. Bałam się jednak robić, ponieważ mój piekarnik jest strasznie niewdzięczny, a może i buntowniczy..? Nigdy nie jestem pewna w jakiej temperaturze dziś piecze.. (co mogło wiązać się ze spaleniem i gorzkim smakiem płatków). Więc chyba daję sobie radę nieźle, jak na te 'spartańskie' warunki.
Użyłam moich ulubionych orzechów- nerkowców i kochanego sezamu. Ale tak na prawdę to co się w niej znajdzie zależy tylko i wyłącznie od waszego gustu, i tego co znajdziecie w szafce z bakaliami ;)

Domowa granola (duży słój, i jeszcze trochę ;-))

200g płatków owsianych
70g nerkowców
75g rodzynek
45g pestek dyni
45g sezamu
45g nasion słonecznika
4 łyżki miodu
2 łyżki syropu klonowego
2 łyżki oleju

W misce wymieszać olej, syrop klonowy i miód. Wsypać do niej pozostałe składniki (oprócz orzechów i rodzynek) i wszystko dobrze połączyć. Przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia formy, równo rozprowadzić. Piec w 150 stopniach, przez około godzinę (ja piekłam ok 50 minut; do zarumienienia płatków) mieszając co 15-20 minut. Na jakieś 15 minut przed końcem pieczenia dodać nerkowce, a później rodzynki. Odstawić do wystygnięcia, dopiero wtedy podzielić na mniejsze kawałki i przełożyć do słoika.


 Smacznego!

13 komentarzy:

  1. Używałaś dyni czy pestek dyni? Wiem, że jest napisane,ale chciałam się upewnić, bo mam w planach taką granolę :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej,już zmieniam- pestek dyni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyszła piękna, zwłaszcza zważywszy na fakt użycia zbuntowanego piekarnika ;)
    Taka domowa jest bez porównania lepsza niż taka ze sklepu ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. ale musi być fajna do jogurtu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mój piekarnik też jest nieobliczalny i dlatego jeszcze nie zabierałam się za domową granolę. jednak Twoja tak kusi, że chyba niedługo podejmę wyzwanie :)
    p.s. należę do tych osób, które szaleją za zimowymi dodatkami, szczególnie czapkami :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też jestem fanką orzechów nerkowca! granola wyszła Ci bardzo apetyczna, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda bardzo smakowicie i tak...chrupiąco;)

    OdpowiedzUsuń
  8. granole uwielbiam, zdrowa pyszna przekąska :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealna na zimne poranki. A na dworze coraz, coraz zimniej...

    OdpowiedzUsuń
  10. Domowa granola to prawdziwa rewelacja! Jeśli chodzi o Twoje przemyślenia to nie dość, że ludzie chodzą po galeriach w poszukiwaniu rękawiczek to niedługo zacznie się pogoń za świątecznymi prezentami!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda tak wspaniale, że z pewnością ją zrobię :)

    OdpowiedzUsuń