Pozwólcie, że użyję popularnego zwrotu Violetty z polskiej wersji serialu Brzydula: DACIE WIARĘ, że coś tak pysznego może powstać praktycznie bez waszego zaangażowania? Wystarczy wymieszać parę składników na krzyż, zetrzeć jabłka (albo totalnie pójść na łatwiznę i użyć gotowych prażonych ze sklepu, w ślad za mną) Wysypać to wszystko na blachę i zająć się.. gościem? :) Po niepełnej godzinie z kuchni roznosi się zapach szarlotki, który jest tak uwielbiany przez domowników.. a dla mnie to znak, że czas przyszykować aparat, zmielić irlandzką kawę i włączyć film.
Można pokusić się o sosy, lody i bitą śmietanę.. w wersji my już nie chcemy żyć light. ;)
Podczas domowych seansów można osładzać sobie życie na wiele sposobów, jednym z nich jest szarlotka.. właśnie ;) Do rozgrzewającej kawy, która rozgrzewać już wcale nie musi, choć ogrzewanie w pokoju jest wyłączone.. natomiast wieczorem.. można sięgnąć po kolejny kawałek.. i kolejny ;)
Szarlotka Sypana
1 szklanka mąki
1 szklanka kaszy manny
1 szklanka cukru
saszetka cukru waniliowego
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 kostki masła
ok. 6 dużych jabłek obranych i startych na oczkach (lub 1,5 słoika prażonych jabłek)
Wymieszać suche składniki. Jeśli używacie gotowych jabłek ze słoika, proponuję zmniejszyć ilość cukru. Wsypać trochę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, na to wyłożyć jabłka.. i tak do wyczerpania składników - kończąc na tych z miski. Na całość zetrzeć na grubych oczkach masło i piec w 180 stopniach przez 50-60 minut.
Smacznego :)






