Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, lutego 18, 2013

Pozwólcie, że użyję popularnego zwrotu Violetty z polskiej wersji serialu Brzydula: DACIE WIARĘ, że coś tak pysznego może powstać praktycznie bez waszego zaangażowania? Wystarczy wymieszać parę składników na krzyż, zetrzeć jabłka (albo totalnie pójść na łatwiznę i użyć gotowych prażonych ze sklepu, w ślad za mną) Wysypać to wszystko na blachę i zająć się.. gościem? :) Po niepełnej godzinie z kuchni roznosi się zapach szarlotki, który jest tak uwielbiany przez domowników.. a dla mnie to znak, że czas przyszykować aparat, zmielić irlandzką kawę i włączyć film.
Można pokusić się o sosy, lody i bitą śmietanę.. w wersji my już nie chcemy żyć light. ;)

Podczas domowych seansów można osładzać sobie życie na wiele sposobów, jednym z nich jest szarlotka.. właśnie ;) Do rozgrzewającej kawy, która rozgrzewać już wcale nie musi, choć ogrzewanie w pokoju jest wyłączone.. natomiast wieczorem.. można sięgnąć po kolejny kawałek.. i kolejny ;)



Szarlotka Sypana

1 szklanka mąki
1 szklanka kaszy manny
1 szklanka cukru
saszetka cukru waniliowego 
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 kostki masła
ok. 6 dużych jabłek obranych i startych na oczkach (lub 1,5 słoika prażonych jabłek)

Wymieszać suche składniki. Jeśli używacie gotowych jabłek ze słoika, proponuję zmniejszyć ilość cukru. Wsypać trochę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, na to wyłożyć jabłka.. i tak do wyczerpania składników - kończąc na tych z miski. Na całość zetrzeć na grubych oczkach masło i piec w 180 stopniach przez 50-60 minut.
Smacznego :)




Jak się rozgrzać? Szarlotka sypana.

wtorek, marca 20, 2012

A jednak, tak też się da. Zamiast siedzieć przed mapą i zapamiętywać kolejne nazwy najmniej znanych i zauważalnych nazw wysp, lub zeszytem od polskiego, przypominając sobie Horacjanizm, dzieła Petrarki czy dramaty szekspirowskie.. ja ponownie otwieram gofrownicę. Nie piekę gofrów, a ciastka. Cudowne, maślane, chrupiące ciasteczka.



 Kaś miała rację, ciężko jest zachować umiar, gdy ma się je pod ręką. Do następnego dnia na pewno nie przetrwają.. No, chyba, że nikt inny w domu nie je ciastek...(w co nie wierzę!)


Możecie formować większe, lub mniejsze.. a może całe, wielkości gofra. Z lukru zrezygnowałam, bo faktycznie same w sobie są dość słodkie. Ale można też polać je gorzką czekoladą. Cudo!

 

Ciastka z gofrownicy
robiłam z połowy porcji

110g masła w temperaturze pokojowej
110g cukru pudru
szczypta soli
1/2 - 1 łyżeczka cynamonu
1 jajko
140 g mąki

Masło z cukrem utrzeć na krem, dodać jajko, ponownie zmiksować. Doprawić solą i cynamonem, wymieszać. Na koniec wsypać przesianą mąkę i wszystko dokładnie połączyć. Piec w gofrownicy przez 2 minuty, nakładając ciasto łyżeczką.
Po upieczeniu są trochę miękkie, ale ostygnięte powinny stwardnieć i zrobić się przyjemnie (bardzo, bardzo) chrupiące. 

Smacznego!

Ciastka.. z gofrownicy.