Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, maja 26, 2014

Sama nie wiem czy to karpatka na cieście francuskim... czy ciasto francuskie z karpatkowym kremem. Zakładam jednak, że wersja nr. 1 jest lepsza, bo co tu dużo tłumaczyć - kremu ma znacznie więcej niż ciasta. ;)
Przepis na ten deser znalazłam wieki temu (oczywiście przez przypadek) Zapisałam go szybko na jednej z tych kartek co to warlają się po całej sypialni i wnętrzu wszystkich szaf i szuflad mojego pokoju. W upały człowiekowi nie chce się kombinować i każdy próbuje pójść na łatwiznę - tak więc to ciasto doskonałe. Schłodzone, w dni gorące od pogody i od uczuć, które należałoby okazać naszym mamom w niecodzienny sposób, przynosi ulgę. Z ciastem francuskim można eksperymentować bez liku, więc daje nam możliwość zabawy w plastyka-cukiernika. A.. to lubię.



Z góry przepraszam za nadmiar zdjęć. Po raz kolejny wychodzi na jaw moje niezdecydowanie.

I ten wylewający się dżem...
Musicie mi wybaczyć, to przez ten upał - dżem nie był z lodówki, tylko ze spiżarnianego koszyka.
W lodówce zastygł pod taką postacią, co moim zdaniem dodaje ciastu dodatkowego uroku ;)








a`la karpatka - deser z kremem karpatkowym na francuskim cieście
 

(ha, znalazłam nazwę idealną! i ani ciasto, ani krem nie poczują się urażone)

  • 2 płaty gotowego ciasta francuskiego
  • gotowy krem do karpatki (użyłam z delecty, ale można się bawić i zrobić z tego przepisu: klik)
  • 3/4 słoika przeczkowego

tak, to wszystko.


Ciasto francukie pieczemy na osobnych blaszkach przez ok. 13-15 minut. Oba dość "gęsto" nakłuwamy widelcem przed włożeniem do piekarnika - aby zbytnio nie urosło.  Krem przygotowujemy według przepisu na opakowaniu (u mnie było to zagotowanie proszku z mlekiem, odstawienie do wystygnięcia i wkręcenie kostki masła). Jeden płat ciasta francuskiego smarujemy dżemem, na dżem wykładamy masę karpatkową. Przykrywamy drugą częścią ciasta i wstawiamy do lodówki na godzinę. Posypujemy cukrem pudrem ( u mnie domowy - zmiksowany z cukrem waniliowym, dla lepszych wrażeń zapachowych)
Gotowe, smacznego!


Na sam koniec: mama dobierająca się do swojego kawałka.

Na dzień mamy. Ciasto francuskie z kremem karpatkowym i dżemem porzeczkowym.

piątek, lutego 15, 2013

Wypiek z serii zobacz kotku co mam w środku.

Nie ma to jak coś słodkiego na 14 lutego.. Chyba bez tego nie byłoby walentynek (i nie bronić się, że nie obchodzicie takiego święta! Słodycze tego dnia to obowiązek!) Co prawda już dzień po Święcie Zakochanych, ale przepis jest uniwersalny. Zamiast serduszek można wyciąć gwiazdy, zwykłe kulki, czy po prostu zrezygnować z kolorowego środka, a wsad babeczki zastąpić czekoladą, orzechami czy owocami.
Były to moje pierwsze Cupcakes, bo jakoś nie jestem fanką masy lukru, bitej śmietany i ciężkich kremów na wypiekach.  Ten krem jest lekki i nie zagłusza smaku właściwej babeczki. Mnie osobiście pomysł ze serduchem w środku bardzo przypadł do gustu (chociaż brak barwnika po północy podniósł mi ciśnienie), gdyż nadmiar różu zazwyczaj mi szkodzi. Przeważnie stawiam na zwykły cukier puder, ale sami przyznajcie, ze muffin z czapeczką wygląda bardzo kusząco.




Walentynkowe Cupcakes

za Dusią

babeczki:
180 g mąki
120 g masła miękkiego
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
180 g cukru
2 jajka
6 łyżek mleka
+ łyżeczka czerwonego barwnika w proszku
   lub kilka kropel barwnika w płynie

krem:
około 100ml smietanki kremówki
około 50g serka mascarpone
łyżka cukru pudru

posypka:
cukier/ wiórki kokosowe zabarwione czerwonym barwnikiem spożywczym


1. Wszystkie składniki na babeczki (oprócz barwnika) zmiksować. 
2. Do 1/3 ciasta dodać barwnik i wymieszać do uzyskania jednolitego koloru. Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia i wylać do niej czerwone ciasto. (użyłam do tego pojedynczych, silikonowych foremek) Czerwone ciasto piec w 180st.C przez 5-10 minut (sprawdzać patyczkiem czy już jest gotowe). Wyjąć i schłodzić- przełożyć do lodówki na kilka minut. Po tym czasie wykrajać serduszka foremką do ciasteczek/ nożem w dowolnym kształcie.
3. Do foremki na muffinki wkładać po łyżce jasnego ciasta, wbić pionowo i docisnąć serduszko.
(ważne jest zapamiętanie w jakim kierunku wkładamy serduszka, najlepiej oznaczyć to za pomocą markera na papilotce) Dopełnić foremki resztą ciasta do 3/4 wysokości foremki.
Piec około 20 minut w temp. 180 st.C.
4. Ubić kremówkę z cukrem pudrem na sztywno, pod koniec ubijania na wolniejszych obrotach dodać mascarpone. Jeżeli krem będzie nie wystarczająco gęsty dodać więcej sera mascarpone. Przełożyć do szprycy i dekorować ostygnięte babeczki.

Smacznego :)



Cupcake z niespodzianką!

wtorek, stycznia 03, 2012

Ogrywam kuzynów w karty. Dla jednego z nich babram się w bitej śmietanie i czekoladzie, by powstał tort bezowy. Głaszczę najmłodszego po głowie, z niedowierzaniem..jest już taki duży. Biorę przepisy od cioci. I niektóre tworzę sama.
Tak jak te, czekoladowe grzybki. Duże muffiny z królową słodyczy. W pięknym ciemnym kolorze, udekorowane kremem. 


U mnie specjalnie na Nowy Rok. Najlepsze na ciepło, zajadane widelczykiem. Gdy obok stoi filiżanka kawy z mlekiem. W telewizji leci koncert, a ja siedzę na niestabilnej pufie. To nic. Smak wynagradza wszystko.


Jeżeli nie znikną zaraz po upieczeniu (w co bardzo wątpię.. no chyba, że w domu są tylko dwie osoby) to wystarczy przykryć je ściereczką, a następnego dnia wsadzić na 1-2 minuty do piekarnika, aby móc cieszyć się rozpływającą czekoladą.

 

Czekoladowe Grzybki, 9 bardzo dużych muffin.

200g mąki (użyłam zwykłej, tortowej)
1/2 szklanki cukru
1/3 szklanki oleju
jajko
szklanka maślanki
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 czubate łyżki kakao
50g czekolady gorzkiej
2 czubate łyżki smażonej skórki pomarańczowej



Łączymy wszystkie suche składniki w misce (proszek, sodę, mąkę, kakao, cukier). W mniejszym naczyniu łączymy składniki mokre (maślankę, jajko, olej). Wlewamy mieszaninę do miski, mieszamy łyżką. Na koniec dorzucamy czekoladę pokrojoną w kostkę i skórkę pomarańczową.
Nalewamy obficie do formy muffinowej, wyłożonej papilotkami (można wlać mniej i zrobić 12 tradycyjnych muffin).
Pieczemy w 200 stopniach przez 20-25 minut.




Babeczki cudownie smakują posmarowane czekoladowym kremem. Z braku czekolady (wiem, aż dziwne!) użyłam tylko połowy tabliczki. Uważam, że śmiało można rozpuścić całą. Będą miały charakter.





Czekoladowy krem, do muffin i nie tylko.


50g (jednak polecam całą tabliczkę) gorzkiej czekolady
opakowanie 150g naturalnego serka homogenizowanego

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej.
(wstawiamy plastikową miskę do garnka z gorącą wodą, wrzucamy do jej środka połamaną czekoladę, pilnując, aby nie dostała się do niej ani kropla wody i czekamy aż się rozpuści).
Dodajemy do serka, mieszamy i smarujemy muffiny.

Smacznego!

Czekoladowe grzybki.

wtorek, grudnia 06, 2011

Muszę powiedzieć, że rozwijam się kulinarnie. Chyba nie jestem już tą początkującą 'kucharką'. I jakby nie patrzeć, na dobre zaprzyjaźniłam się z garnkami, a z piekarnikiem to już w ogóle. 
Znów wprowadziłam do domu tradycję pieczenia ciast w weekend. Karpatka zgarnęła pochwały, dostałam zamówienia na święta od sąsiadki. Nic dziwnego, to ciasto jest rewelacyjne!


Muszę jednak was ostrzec- uzależnia.A pol za tym istnieje spore ryzyko wyjedzenia dużej ilości kremu (zgadnijcie skąd to wiem). Najlepsze do kawy i rozmowy. Rozpływające się w ustach.

 
Karpatka, średnia blacha

Ciasto:

szklanka wody
szklanka mąki
pół kostki masła
łyżeczka proszku do pieczenia
4 duże jajka

Krem:

3 szklanki mleka
4 łyżki mąki pszennej (z lekką górką)
4 łyżki mąki ziemniaczanej (z lekką górką)
3 jajka
0,5 szklanki cukru (dałam nieco mniej)
16g cukru waniliowego (jedno opakowanie)
170g masła


cukier puder do posypania



Ciasto: Zagotować wodę z masłem. Kiedy masło całkowicie się rozpuści, szybkim ruchem dodać mąkę i energicznie mieszać do uzyskania zbitej, gładkiej masy. Należy to robić szybko i sprawnie aby nie porobiły sie grudki. Masę odstawić do ostygnięcia. Po tym czasie miksując dodawać po jednym jajku. Przed dodaniem kolejnego dokładnie zmiksować. Na koniec dodać proszek do pieczenia i również dokładnie zmiksować.
Ciasto podzielić na dwie części. Każdą rozsmarować cienko na blaszce wysmarowanej tłuszczem i wysypanej kaszą manną. Aby ułatwić sobie pracę, warto robić to zamoczoną w zimnej wodzie łyżką. Piec w temperaturze 200oC przez około 25-30 minut.

Krem: Zagotować dwie szklanki mleka z cukrami. Pozostałą szklankę zmiksować z jajkami i mąkami. Wlać do gotującego się mleka. Mieszać energicznie do powstania gęstej masy, chwilę pogotować. (jeśli zrobią się grudki, zdjąc z gazu i energicznie mieszać do ich rozprowadzenia). Wystudzić.
Do miękkiego, ubitego masła dodawać porcje wystudzonego kremu, ciągle miksując.
Na wystudzone ciasto wyłożyć krem, rozsmarować, przykryć drugą częścią. Posypać cukrem pudrem i wstawić do lodówki, najlepiej na całą noc.



Chciałabym jeszcze odnieść się do mojej 'ściągi'. Blogi, z których czerpię pomysły są moją inspiracją, dzięki nim odkrywam nowe smaki i samą siebie w kuchni. Mam nadzieję, że nie jest to brane jako plagiat, czy ściąganie rodem ze szkolnej ławki. 
Blog powstał przede wszystkim po to, by mieć przepisy pod ręką, posortowane, z obrazkami. (co przyczyniło się u mnie do narodzin nowej pasji, mam nadzieję, że nie przelotnej- fotografii)
Co do mojego bloga śniadaniowego, to zastanawiam się nad jego usunięciem. Choć, to może być ciężkie, tak bardzo się do niego przyzwyczaiłam, i to czasami utrzymuje mnie w robieniu czegokolwiek w kuchni w zabiegany, ciężki dzień. ;)

Karpatka.