Kiedyś był co niedzielę. A ja za każdym razem z trudem opanowywałam się przed zjedzeniem całej polewy, o cieście już nie wspominając. Przepis babci. Murzynek najlepszy z najlepszych. Wilgotny, czekoladowy, moje ciasto z dzieciństwa. Dzieciaki go uwielbiają. Dowodem jest ilość kawałków, które zniknęły dzięki Hani, o mam dowody.
I teraz nikt nie wstydzi się powiedzieć ,,Jestem dzieciakiem!''
Murzynek
1 kostka tłuszczu (250g)
1 i 1/2 szkl. cukru
3 stołowe łyżki kakao
6 łyżek wody
1/2 łyżki octu
2 szkl. mąki
4 jajka (żółtka i białka osobno)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
bakalie*
W rondlu rozpuścić margarynę. Dodać cukier, kakao. Wlać wodę i ocet. Gotować 6 minut na wolnym ogniu. Odstawić do ostudzenia, do ostudzonego wbić 4 żółtka - wymieszać. Po wymieszaniu odlać pół szklanki na polewę. 2 szkl. mąki zmieszać z proszkiem do pieczenia, dodać bakalie*, ubitą pianę z białek i wszystko dobrze wymieszać. Piec 35-40 minut. Ciepłe ciasto smarować polewą.
Smacznego!
* mama i babcia zawsze dodawały rodzynki, ja pominęłam.



