Zrobione w ekspresowym tempie, jakieś 10 minut temu. No tak. Co może robić Sue gdy wszyscy ją opuszczą, pójdą się bawić, a ona biedna musi zostać w domu? Pichcić, kombinować, mieszać, śpiewać i skakać w rytmie muzyki wydostającej się z cudownego, starego, czarnego radia z ogromną anteną. Nie brzmi tak źle.. za to na zakończenie myć gary. I z uśmiechu robi się podkówka.
Miały być do kawy, ale chyba stały się moją kolacją. Dowód na to, że placki można jeść o każdej porze dnia i nocy. Polane jogurtem, z cudownie chrupiącym między zębami makiem. Którego wać panna nie szczędziła. (5 z Potopu! ;d Opłacało się przebrnąć przez 3 tomy.. w sumie całkiem mi się spodobało. Geny.)
Wiem, że przepisów na placki jest mnóstwo. Że każdy będzie swoje zachwalał, mówił, że są najlepsze. Te, według mnie są bardzo, bardzo smaczne. Z jednej strony leciutkie jak piórko, dzięki ubitym białkom, z drugiej bardzo sycące.Już małą porcją byłam w stanie zaspokoić swój głód. Ciekawe na jak długo. ;)
Placuszki z makiem na pitnym jogurcie, 3-4 porcje
2 jajka (osobno białka i żółtka)
pełna łyżeczka oleju
1,5 filiżanki dowolnej mąki
1 filiżanka jogurtu pitnego (użyłam brzoskwiniowego)
3 łyżki cukru (w zależności od tego jak słodki jest jogurt)
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
mak
szczypta soli
Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Wymieszać ze sobą mokre składniki (żółtka, jogurt, olej) i wlać je do suchych (mąka, proszek do pieczenia, cukier) wymieszać, dodać pianę z białek i wszystko dokładnie połączyć. Na koniec dosypać mak (na oko, dodałam ok. 4 łyżek)
Smażyć z dwóch stron na małym ogniu, na złocisty kolor. Podawać ciepłe polane jogurtem, lub złocistym syropem. (no, dobra, ja bym tak podała).
Ona też życzy Smacznego!
Miały być do kawy, ale chyba stały się moją kolacją. Dowód na to, że placki można jeść o każdej porze dnia i nocy. Polane jogurtem, z cudownie chrupiącym między zębami makiem. Którego wać panna nie szczędziła. (5 z Potopu! ;d Opłacało się przebrnąć przez 3 tomy.. w sumie całkiem mi się spodobało. Geny.)
Wiem, że przepisów na placki jest mnóstwo. Że każdy będzie swoje zachwalał, mówił, że są najlepsze. Te, według mnie są bardzo, bardzo smaczne. Z jednej strony leciutkie jak piórko, dzięki ubitym białkom, z drugiej bardzo sycące.Już małą porcją byłam w stanie zaspokoić swój głód. Ciekawe na jak długo. ;)
Placuszki z makiem na pitnym jogurcie, 3-4 porcje
2 jajka (osobno białka i żółtka)
pełna łyżeczka oleju
1,5 filiżanki dowolnej mąki
1 filiżanka jogurtu pitnego (użyłam brzoskwiniowego)
3 łyżki cukru (w zależności od tego jak słodki jest jogurt)
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
mak
szczypta soli
Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Wymieszać ze sobą mokre składniki (żółtka, jogurt, olej) i wlać je do suchych (mąka, proszek do pieczenia, cukier) wymieszać, dodać pianę z białek i wszystko dokładnie połączyć. Na koniec dosypać mak (na oko, dodałam ok. 4 łyżek)
Smażyć z dwóch stron na małym ogniu, na złocisty kolor. Podawać ciepłe polane jogurtem, lub złocistym syropem. (no, dobra, ja bym tak podała).
Ona też życzy Smacznego!



