Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiórki kokosowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiórki kokosowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, lipca 13, 2013

Zabawne jak można przelewać uczucia w swoje wypieki. Zdenerwowana piekę coś, wyjmuję i odchodzę. Nie chcę patrzeć na obiekt powstały przez wyżycie się na mące, cukrze, mleku, oleju i innych składników. (to energiczne rozbijanie jajek w złości.. coś pięknego)
Zrelaksowana i szczęśliwa piekę powoli, starannie i celebruję łączenie się wszystkich produktów bardziej niż samą konsumpcję. By zachwycić otoczenie, obiektyw i samą siebie. Przekonać się do pozytywnych emocji.
Ta tarta jest rezultatem II uczucia. 

Szybka, smaczna i pięknie się prezentuje (gdy nie łażą po niej mrówki, po środku pola... tak, straciłam w ten sposób całe cenne dwa kawałki! wstyd!)





Tarta,

przepis podstawowy

250g mąki + do wyrobienia ciasta
100g masła
100g cukru
2 jajka
szczypta soli
opakowanie (najlepiej duże ;)) cukru waniliowego
+ duży słoik jabłek prażonych z ananasem i kokosem (dowolny wkład, wybór należy do was)

Do dużej miski nasypać mąkę zrobić wgłębienie i wbić jajka, wymieszać delikatnie. Dodać cukier, sól i pokrojone w kostkę masło (lekko miękkie, cóż za słodkie zestawienie spółgłoski 'k') zagnieść ciasto, dosypując mąki tak by masa nie kleiła się mocno do rąk. Ciasto można włożyć na 40 minut do lodówki, ja to pominęłam i nie straciła na smaku i kruchości.. Formę do tarty wysmarować masłem, wyłożyć 3/4 ciasta ( rozwałkowałam, przeniosłam przykładając szklaną blaszkę do deski i odwracając ją) Wypełnić jabłkami. Resztę ciasta rozwałkować i pokroić na paseczki. Udekorować tartę.

Piec... cholipa zapomniałam...45 minut.!

Smacznego :)

1,2,3.. TARTA!

sobota, marca 23, 2013

Cupcakes absolutnie rewelacyjne :) Słodkie nie tylko z wyglądu, z zaskakująco pysznym nadzieniem.
Myślałam, że tego przepisu nigdy nie uda mi się tutaj zamieścić, gdyż zapodziałam karteczkę z własnymi zapiskami proporcji.. Wam też po szafie walają się kartki i urywki piapierków z przepisami?
Koniec końców lądują na 'Solkejku' z półtora miesięcznym opóźnieniem. Lepiej późno, niż wcale.




Cupcakes - muffinki z aroniowym twarożkiem i czekoladową czapeczką.

przepis autorski

ciasto:
2 jajka + żółtko
180g cukru
270g mąki
180g masła
2 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 szkl. mleka

nadzienie:
90g twarogu
50g serka mascarpone
3 łyżki dżemu aroniowego

krem:
około 100ml smietanki kremówki
około 50g serka mascarpone
łyżka cukru pudru
1-2 łyżki kakao


posypka:
cukier/ wiórki kokosowe zabarwione czerwonym barwnikiem spożywczym


Wszystkie składniki na ciasto zmiksować w jednej misce. W drugiej na gładką masę zmiksować twaróg, mascarpone i dżem. Nakładać do papilotek porcję ciasta, w środek wlać aroniowe nadzienie i przykryć kolejną porcją ciasta. Piec ok. 20 minut w 180 stopniach.
Ubić kremówkę z cukrem pudrem na sztywno, pod koniec ubijania na wolniejszych obrotach dodać mascarpone i kakao. Jeżeli krem będzie nie wystarczająco gęsty dodać więcej sera mascarpone. Przełożyć do szprycy i dekorować ostygnięte babeczki.


Smaczne również na drugi dzień, prosto z lodówki ;)




Enjoy!

Cupcakes z aroniowym twarożkiem

czwartek, lutego 21, 2013

Z przerażeniem spojrzała w lustro, próbując złapać oddech i przywołać go do swojego naturalnego, równomiernego rytmu. Gdy już to poczyniła, zaczesała, rozgrzanymi do granic możliwości dłońmi, włosy do tyłu. Spojrzała swojemu odbiciu głęboko w oczy, poszukując jakiegoś wytłumaczenia. Jakiejś odpowiedzi na swoje zachowanie. Nie mogła uwierzyć w to, co przed chwilą zrobiła. Wyszeptała więc tylko..
,,Nie, stanowczo to wam odradzam.
Odradzam Wam to.
Słyszycie?
Odradzam!
Nie wciągajcie się w to. Nie róbcie tego.
Nie pieczcie o 3 w nocy!!!''

Bo praca po godzinach może przynieść zgubne efekty dla naszego organizmu. Wycieńczenie? Głód? Chema? Hemoglobina? Mistyfikacja? Halucynacja? A może utrata apetytu? może przynieść też ze sobą niesamowitą kreatywność, albo po prostu - ludzką głupotę. Zmęczenie zmienia nasz tok myślenia, nocne gwiazdy rozkazują nam filozofować, ciepło piekarnika - nakazuje wyjąć patelnię. Byleby nie postępować według swoich reguł. Byleby je złamać doprowadzając swoje ego do szaleństwa. Aby tego uniknąć, obserwujcie swoje zachowanie.. przeczytajcie poniższe opisy poszczególnych etapów szaleństwa kuchennego i jeżeli znajdziecie jakieś z tych zachowań u siebie samych, nie lekceważcie tego. Ratujcie się póki macie czas.

Etap I - Dobre chęci
Umówiliście się, chcecie sprawić przyjemność i macie to w nosie, że jest grubo po północy. Macie w nosie to, że wszyscy sąsiedzi już dawno pogasili światła, wyłączyli muzykę i TV, bo zmęczeni po pracy chcą odpocząć. Jesteście cholernymi egoistami, którzy tak naprawdę pragną komuś umilić popołudnie piekąc temu komuś babeczki. Empatycznymi Egoistami! Tak właśnie, pieczenie matką oksymoronów. Teraz szukacie pomysłu na wypiek.

Etap II - Nie chcem mi siem, ale muszem. 
Wymieszałaś składniki, zachciało Ci się potrójnej porcji to teraz męcz się, żeby jajka nie powylatywały z miski, a mąka nie fruwała niczym złoty pył z Piotrusia Pana po całej Twojej kuchni. Wymieszałaś? Dobrze, teraz czas na odpoczynek. Bo ile można mieszać ciasto na muffiny?! Co chwilę coś do niego dorzucasz i rezygnujesz, wychodzisz z kuchni i wracasz, tuptasz po całym mieszkaniu, budząc wściekłego dziadka. I czujesz się trochę jak pod wpływem upojenia alkoholowego, czy smażenia naleśników (bardzo podobne uczucie, bardzo).

Etap III - Radość.
Wypełnianie papilotek. Są taakie kolorowe, że buzia Ci się śmieje, a oczy zamykają i w efekcie wyglądasz jak chińczyk oglądający Nagą Broń 3. W piekarniku rosną tak słodko, że wydaje Ci się, że oglądasz film przedstawiający jak rozwijają się pąki Twoich ulubionych kwiatów. Tak naprawdę przysypiasz i czas za.. szybko leci.

Etap IV - Żarówka w tunelu.
Gdy tak sobie już spadasz, gdy odlatujesz przy cieple piekarnika i jesteś już w głębokim śnie, współpracujesz ze swoją podświadomością i tworzysz najpiękniejsze koszmary tych wolnych dni. Nagle doznajesz olśnienia, wskakujesz na równe nogi, biegniesz po patelnię i oznajmiasz, że muffin tej nocy nie będzie (trochę jak Grinch), a przynajmniej nie tradycyjnych. Zabierasz się za smażenie placków muffinowych. Oczywiście wszystko (albo kilka placków) konsumujesz, żeby później mieć odpały i po trzeciej pisać post na bogu, bo spać po takiej dawce cukru nie pójdziesz! Za to już wiesz, że w najbliższej przyszłości związku z cukrem mieć nie będziesz.

Etap V - światła, kamera, akcja!
Pstrykasz fotki przy sztucznym oświetleniu, uruchamiasz blogspota, wrzucasz zdjęcia, piszesz farmazony.

Etap VI - wytrzymaj jeszcze 5 minut
pieczesz ostatnią porcję muffin i w międzyczasie wkręcasz wszystkim znajomym, że jesteś adminem fejsa, dlatego przesiadujesz na nim już 4 godzinę. Jakiś powód musi być. Admin fejsa załatwi ich na najbliższe 5 minut, a Ty usłyszysz propozycje podwózki do psychiatryka, kilka zaproszeń na after party po twoim party, którego nigdy nie było.  W końcu odkładasz szpatułki do miski i siadasz wymęczona na krześle.

Etap VII - żartowałem z etapem VI, musisz jeszcze posprzątać
mówi sam za siebie

Etap VIII - ŁÓŻKO!!!!!!!!!!!
j.w


Te placki są efektem powyżej opisanych etapów. Muszę przyznać, że uzyskałam bardzo fajny efekt. Placki smakowały jak drożdżowe racuchy (chociaż wymagały znacznie mniej czasu, nie licząc mieszania składników w za małej misce) z lekkim, kokosowym posmakiem. W kuchni unosił się zapach obiadu z dzieciństwa, a na sam widok złocistych, grubych placków, człowiek zaczyna się ślinić.





Kokosowe placki muffinowe

niezliczona ilość porcji, najesz się

4 szkl. mąki
2 szkl. mleka
opak. cukru waniliowego
1/2 - 3/4 szkl. wiórków kokosowych
4 jajka
2 łyżeczki p.d.p
1,5 szkl. cukru
1 szkl. oleju roślinnego
szczypta soli

Mieszamy jak leci i smażymy na małym ogniu z dwóch stron na złoty kolor. Obsypać z cukrem pudrem. Ja podałam dodatkowo z kremowym serkiem i dżemem truskawkowym.

Smacznego. :)





Co Robisz?! Muffiny na patelni?! Wchodzicie na własną odpowiedzialność.